13.03.2015

Przestrzenie grozy odc. 6


Usiedliście już wygodnie? Przygaście teraz światło i włączcie sobie muzykę, którą wrzuciłam u góry. Pomyślcie, że to będzie trailer. "Byliśmy pierwszymi ludźmi, którzy kiedykolwiek wylądowali na tej wysepce, i nasza obecność uznana została za niepożądaną. Wierzby były przeciwko nam". Dwóch mężczyzn wpływa swoim kanu na odludne obszary rozległego Dunaju. Okolice pełne piaszczystych wysp, moczarów, podmokłych trzęsawisk i szumiącego wiatru. Kraina wierzb. Mężczyźni jeszcze nie wiedzą, że nie będą tu zupełnie sami. "Słyszymy te dźwięki właśnie dlatego, że ucichł wiatr. Wcześniej były zagłuszane". Jeszcze nie wiedzą, że coś tu jest razem z nimi. Gnieździ się w gałęziach wierzb, ukrywa w odgłosach rwącej rzeki. Że dzieje się tu coś niewytłumaczalnego i przyjdzie im zmierzyć się z nieznanymi siłami zaglądającymi prosto do ich umysłów. "To rzecz jasna wierzby. To wierzby maskują te istoty, ale one przez cały czas nas poszukują. Jeżeli zaczniemy zdradzać nasze lęki i obawy, będziemy zgubieni...". Dwóch silnych mężczyzn staje oko w oko z tajemnicą, szalejącym dokoła żywiołem i własnym strachem. Ta historia Was porwie i przerazi. Będzie chciała przypomnieć Wam o Waszych pierwotnych lękach. Ta historia długo po przeczytaniu nie może wyjść z głowy, a czyta się ją na wstrzymanym oddechu. Przecież to Blackwood, a jego opowiadanie Wierzby, znane prawie każdemu miłośnikowi starej grozy, to klasa sama w sobie.

Wierzby [1] autorstwa Algernona Blackwood'a to opowiadanie niemal psychodeliczne. Angażuje zmysły, dezorientuje umysł, budzi fale lęku i wzmaga niepokój. Dokładne opisy zjawisk przyrodniczych — wycie wiatru, osuwanie się piasku, plusk wody i odgłosy wydawane przez skupisko wierzb, sprawiają, że czytelnik odczuwa niemal na własnej skórze atmosferę opowiadania, żywiąc równoczesny respekt przed potęgą natury. Gdy do tych wszystkich naturalnych zjawisk dochodzą niezrozumiałe przeczucia, impulsy, dziwne monologi bohaterów (szczególnie słowa prostego i racjonalnego Szweda, który nagle zaczyna mówić o rzeczach kompletnie szalonych) — czytelnik może mieć wrażenie, że lada chwila postrada zmysły ze strachu! Pomysł na Wierzby, tak jak i samo wykonanie (dobór słów, zwrotów, odpowiednio stopniowane napięcie) to totalne mistrzostwo! Nie wiem, czy jakiekolwiek opowiadanie grozy, które dotychczas miałam przyjemność czytać, zrobiło na mnie równie mocne wrażenie.

Wierzb w oryginale możecie wysłuchać tutaj.
A tu przeczytacie opowiadanie w oryginale.


reżyseria: William Friedkin
scenariusz: Dan Greenburg,
William Friedkin, Stephen Volk
rok produkcji: 1990
produkcja: USA
Do dzisiejszego odcinka pasował mi tylko jeden tytuł filmu. Niestety film nie jest szczególnie wybitny, śmiem nawet twierdzić, że daleko mu do poziomu choćby dobrego horroru klasy B., choć to w sumie jest horror klasy B. Wybrałam go ze względu na tematykę i potencjał, który niestety ten zaprzepaścił. Mowa o The Guardian (w polskim tłumaczeniu Strażnik lub Opiekunka). To film z 1990 roku. Ktoś nazwał go nawet horrorem druidycznym, w opisie fabuły znajdziemy wzmiankę o dawnej sekcie czcicieli drzew, której wyznawczynią okazuje się opiekunka zatrudniona przez młode małżeństwo do opieki nad ich kilkutygodniowym dzieckiem. Camilla ma bardzo dobre podejście do synka Phila i Kate. Do tego jest bardzo ładna i wzbudza zainteresowanie Phila. Jednak zaczyna go również niepokoić. Zwłaszcza, gdy okazuje się, że jej referencje opiekunki są fałszywe. Do tego Camilla planuje złożyć dziecko w ofierze wielkiemu... drzewu. Choć film jest słaby — tak pod kątem gry aktorskiej, jak i całej akcji, która jest bardzo sztampowa, to sama atmosfera może budzić nawet pewien lęk. Willa, do której wprowadza się młode małżeństwo, gałęzie za oknem poruszane przez wiatr, czy też pobliski las, gdzie wśród gąszczy i strumyków rośnie ogromne drzewo — to wszystko nawet straszy. Akurat klimat lasu w filmie jest godny uwagi i wierzę, że w latach 90. mógł wystraszyć niejedno dziecko. Drzewo, z którego płynie krew niewiniątek, wrastająca w skórę kora. To drzewo żyło i domagało się krwawej ofiary. Jednak sam film polecam jako ciekawostkę, chyba, że ktoś ceni sobie słabe kino telewizyjne lat dziewięćdziesiątych.


Dawna polska demonologia leśna obfituje w rozmaite przykłady leśnych strachów. Poczynając od istot o postaci antropomorficznej (leśnych dziadów, gajowików, leśników, jeźdźców leśnych, diabłów, zbójów) przez postaci zoomorficzne (bliżej nieokreślone: czarny ptak, wilk, dzik, nawet zając) i postaci zmienne (raz zwierzęce, raz ludzkie) — po ruchome płomyki, światełka przemykające między drzewami i istoty zupełnie niewidzialne. Obecność w lesie tych niewidzialnych i bezpostaciowych strachów odczuwalna była przez szum drzew, odgłos łamanych gałązek, czy trzaskanie podłoża. Leśne strachy ganiały ludzi po lesie, zamykały w swoich norach, wciągały do leśnych bagien, straszyły gwizdem i stukaniem, płoszyły konie, niekiedy odbierały też ludziom rozum [2].

W słowiańskich wierzeniach było o wiele więcej leśnych duchów i demonów. Z tych bardziej znanych wymienić można biesa, który zamieszkiwał bory i puszcze (dopiero po nastaniu chrześcijaństwa bies został utożsamiony z diabłem), borowego, zwanego też lesznym (był to prastary opiekun kniei i leśnych zwierząt), czy dobrochoczyna (demon ten zamieszkiwał niedostępne puszcze i bory, był niegroźny dla dobrych ludzi, lecz surowy i okrutny dla złoczyńców). Szereg leśnych strachów zasilali również: dziki myśliwy, leśne licho wyprowadzające ludzi na bezdroża, oraz wiły — leśne nimfy, które wciągnąwszy kogoś do swojego roztańczonego kręgu "zatańcowywały go na śmierć" [3].


O duchach słowiańskich lasów więcej znajdziecie tutaj.
Warmińska gra fabularna Śladami leśnych duchów.
Jeszcze więcej o duchach lasów.
O duchu wierzby (a także o jej właściwościach leczniczych i magicznych).



[1] Algernon Blackwood, Wierzby, [w:] Algernon Blackwood, Wendigo i inne upiory, C&T, Toruń 2006.
[2] Zob. Leonard J. Pełka, Polska demonologia ludowa, Iskry, Warszawa 1987.
[3] Zob. Paweł Zych, Witold Vargas, Bestiariusz słowiański. Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach, BOSZ, Olszanica 2012.


From Faeries Brian Froud and Alan Lee (1979)
Wierzba Edward Hartwig



 Przestrzenie grozy odc. 1, odc. 2, odc. 3, odc. 4, odc. 5

Wcześniej na blogu:

      https://1.bp.blogspot.com/-LlOHrlscguE/Wb-E8wubcJI/AAAAAAAAOG8/0Oemzhaa55IqFh-zwo57FjOpimEydhs7ACLcBGAs/s200/img007.jpg  

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.