26.03.2018

O tym można rozmawiać tylko z królikami

"Tak dobrze mi szło mówienie nie,
że zapomniałem, jak się mówi tak."

Może to prawda. Może o tym można rozmawiać tylko z królikami? Szczególnie, gdy jesteśmy w wieku, kiedy wszystko wokół tak bardzo napiera, a my zamiast mówić światu odważne "tak", mówimy "nie", choć najbardziej to chcielibyśmy skryć się w jakiejś króliczej norze i dygotać ze strachu. Królik z mądrej, ale też mrocznej, ponurej i niełatwej w odbiorze książki Anny Höglund — to typowy wrażliwiec, który "za dobrze słyszy", a może nawet "za dużo widzi, zbyt mocno czuje", tak jak w bliskiej mi piosence Edyty Bartosiewicz. Te królicze nastroje (wyobcowanie, niepokój, przerażenie światem, nieokreślony smutek) właściwe wieku nastoletniemu, mogły (ale i wciąż mogą) dotyczyć również nas. Wielu młodych, dojrzewających ludzi przypomina takiego królika — bywają płochliwi, niepewni siebie, zbyt silnie odbierający rzeczywistość ("Czy ona myśli, że to przyjemne, kiedy łzy palą pod powiekami tylko dlatego, że jakiś bileter jest nieuprzejmy?"), pasywni, nadwrażliwi; nie do końca wiedzą jeszcze, czym jest bliskość i w jakich sytuacjach mogą czuć się dobrze. Bywają tacy, którzy stronią od innych, mimo że bardzo ich potrzebują ("Właściwie lubię innych ludzi. Ale potrzebuję być sam, żeby się nie rozpłynąć"). W tak trudnym okresie, jakim jest dojrzewanie, młodzi często czują się nierozumiani przez otoczenie i niechętni do podjęcia dialogu, dlatego książka Anny Höglund wydaje się "trafiać w punkt".

Wyjątkowy picturebook O tym można rozmawiać tylko z królikami, adresowany głównie do młodzieży, pokazuje, że wokół jest wielu zagubionych, wrażliwych nastolatków i nikt nie musi czuć się dziwolągiem tylko z tego względu, że wydaje mu się, jakoby był inny niż reszta osób w jego wieku. To pozycja, po którą młodzież powinna sięgnąć bez żadnego wstydu, nawet jeśli z pozoru niczym nie różni się od książki obrazkowej dla dzieci (ciekawa, oryginalna wycinanka na pewno zwraca uwagę, chociaż nie wiem, czy jest dołączona do każdej książki). Ilustracje Anny Höglund są niepokojące, groźne, dziwne. Królik nie jest milutkim, pociesznym zwierzątkiem (do tego ma ludzkich rodziców, co trochę przeraża; mi kojarzy się też z Inland Empire Davida Lyncha). Jest niekształtny, niekiedy ciut straszny, odpychający, często smutny, poprzez co wzbudza w odbiorcy ambiwalentne odczucia. W rezultacie jednak rozumiemy tego niepasującego do świata długouchego. Mimo że tekst książki bywa chaotyczny i niespójny, nie jest ani trochę infantylny. A całość, nawet jeśli niełatwa w odbiorze, bo bolesna, prawdziwa, gryząca, jest przede wszystkim pokrzepiająca i bardzo wzrusza — szczególnie te nasze delikatne królicze dusze, które wciąż (może niepotrzebnie) staramy się ukrywać przed światem. 












Wg mojej skali 5/5

O tym można rozmawiać tylko z królikami
Anna Höglund
Wydawnictwo Zamakarki
Rok wyd. 2018
s. 60


Wcześniej na blogu:

    https://2.bp.blogspot.com/-SxYS2MMRJdE/Wr5NqQ1FLlI/AAAAAAAAO5I/xa_eTv_VFwspz34Uh3irHkRn_K8DpaX5ACLcBGAs/s1600/621275-352x500.jpg    

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2018

2018 Reading Challenge

2018 Reading Challenge
Luka has read 0 books toward her goal of 60 books.
hide

Obsługiwane przez usługę Blogger.