15.03.2015

NIEDŹWIEDŹ, KOT I KRÓLIK


Komiks Niedźwiedź, kot i królik ukazał się jednocześnie w Polsce i we Francji. W Polsce drukowała go Kultura Gniewu, francuskiego wydania podjęło się wydawnictwo Éditions Michel Lagarde. Ten niemy komiks stworzony został przez małżeństwo — Marię Rostocką (rysunki) i Michała Rostockiego (scenariusz). Mroczny i nad wyraz poważny, mistrzowsko ilustrowany, z niejasnym, pokrętnym przesłaniem. Niepokojąca atmosfera miejsc, dynamika zdarzeń, a równocześnie przygaszony, ponury klimat sprawiają, że komiks już na pierwszy rzut oka intryguje widza. Sylwetki zwierząt są jakby niedopracowane, a jednak doskonale wyrażają ludzkie emocje. Niektórzy porównują je do postaci z bajek La Fontaine'a. Tyle że cała presja przekazu spada tutaj na ilustracje, bo w komiksie brakuje zarówno opisów, jak i dialogów (kilka słów pojawia się dopiero na końcu). Wbrew pozorom, do wartościowego odczytania tego komiksu potrzeba sporej świadomości i dojrzałości. Komiks z pewnością nie nadaje się dla dzieci. Jest poniekąd prześmiewczy, a poniekąd przerażający. Zresztą, posłuchajcie!

Właśnie zachodzi słońce i po ziemi suną długie cienie trzech człekokształtnych postaci. Jedna z nich pcha coś przed sobą. W powietrzu unosi się zapach tytoniowego dymu. Zaraz wejdą w las i znikną między gęsto rosnącymi drzewami. Wydaje się, że ich wędrówka nie jest bezcelowa, choć nikt nie mówi o jej przeznaczeniu. Tu nikt nic nie mówi. Postaci przypominają szemranych zbirów lub wyrzutków, których łączy tylko ten marsz, niejasny sens sytuacji, w której się znaleźli. Nie są przyjaciółmi. Widać ich tępe, zdradzieckie spojrzenia, wyszczerzone zęby. Niedźwiedź, kot i królik idą razem przez las. Nie jest to bynajmniej historia dla dzieci. Królik pali papierosy, kot nocą opróżnia flaszki, a despotyczny niedźwiedź nadużywa przemocy. Te humanoidalne postaci uosabiają typowe ludzkie wady; targa nimi próżność, złość, egoizm, są złośliwe i mają podejrzane zamiary. A jednak idą razem i kolektywnie pokonują przeszkody stojące im na drodze. Dokąd zmierzają? Z każdą chwilą ich marszu postronny obserwator zaczyna zauważać coraz więcej. Pojawiają się dziwne symbole, przeczucia, aż w końcu powoli wyłania się prawdziwy cel tej mrocznej pielgrzymki. 

Niedźwiedź, kot i królik poszukują jakiegoś sacrum, którego w rezultacie nie potrafią pojąć, a które ich przerasta i okazuje się chyba nie tym, czego szukali. Przy okazji ostatniej (i jedynej) wypowiedzi królika, przychodzi mi na myśl nietzscheańskie Gott ist tod. Jednak interpretacja całego zajścia pozostaje w gestii odbiorcy. Na pewno ścieramy się tu z potrzebą odkrycia sedna rzeczywistości (czy to w wymiarze bardzo ogólnym, czy czysto religijnym). Kantyści mogliby doszukiwać się tu wskazania na niepoznawalne noumeny, ale oszczędzę tak daleko idącej analizy. Istotne jest to, że komiks porusza temat o wiele głębszy, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Nie daje przy tym jednoznacznych odpowiedzi i nie wyjaśnia znaczenia wielu elementów. Jego enigmatyczny charakter jakby celowo uniemożliwiał odbiorcy dosłowny odczyt. To przypowieść, bajka z morałem, którego nie umiemy rozgryźć. Oniryczny obrazek, parodia, zadziorny żart, który nie bawi. Dla mnie to jedna z piękniejszych książek, na które udało mi się w swoim życiu trafić.













Wg mojej skali: 5/5
Niedźwiedź, kot i królik
Maria i Michał Rostoccy
Wydawnictwo Kultura Gniewu
Rok wyd. 2012
s.72







Książka przeczytana w ramach wyzwań:
104 KSIĄŻKI (18)

Wcześniej na blogu:

        https://4.bp.blogspot.com/-sFGzERmYJ64/Wd5nwXvldNI/AAAAAAAAOQI/LIJ5JBVUg0IEdUKQfqBy58sy_Fqk9jTiQCLcBGAs/s200/Dom_ok%25C5%2582adka_internet.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.