22.08.2016

Kłopot

"Choćbym nie wiem jak długo siedziała,
to i tak nic nie wymyślę."

Tym razem Iwona Chmielewska pojawia się u mnie z (chyba) najbardziej minimalistycznym picturebookiem. Tak minimalistycznym, że niemal... ulotnym. Wyblakłym. I jakimś takim pierwszy raz powiem to o dziełach Chmielewskiej bezpłciowym, chociaż jak zwykle z określonym przesłaniem. Charakterystyczne dla niej wykorzystanie prostego, praktycznego motywu tutaj nie do końca spełniło swoją funkcję. Jako historyjka jest całkiem w porządku. Jednak efekt wizualny w moich oczach wypada słabo. A jeśli mowa o oczach... Oczy, równie minimalistyczne dzieło autorstwa naszej ilustratorki, są przykładem rewelacyjnego wykorzystania drobnego motywu do opowiedzenia wielkiej historii. Tu jest podobnie, ale nie ma tego zachwytu, nie ma rozmarzenia, jak np. w O tych, którzy się rozwijali.

O czym jest Kłopot? O odciśniętym śladzie po żelazku. Śladzie, którego nie da się ukryć i na który nic się nie poradzi. Okazuje się jednak, że jest coś ważniejszego od pamiątkowego obrusu, a z niechcianego "kłopotu" można stworzyć coś własnego; wystarczy trochę kreatywności i... wyrozumiałości. Przyjemna historia opowiedziana kilkoma skąpymi obrazkami. Kto wie, może gdybym nie miała w pamięci lepszych dzieł Chmielewskiej, Kłopot zrobiłby na mnie większe wrażenie. Może na Was zrobi?






Wg mojej skali 3,5/5

Kłopot
Iwona Chmielewska
Wydawnictwo Wytwórnia
Rok wyd. 2012
s. 52


Książka przeczytana w ramach wyzwań:
82 KSIĄŻKI
(36)
  

Wcześniej na blogu:

      https://1.bp.blogspot.com/-LlOHrlscguE/Wb-E8wubcJI/AAAAAAAAOG8/0Oemzhaa55IqFh-zwo57FjOpimEydhs7ACLcBGAs/s200/img007.jpg  

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.