04.02.2017

Mama umiera w sobotę

"Bajki dla dorosłych mają jednak to do siebie,
że nie trwają wiecznie."

To takie przejście z konsternacji (najpierw tytułem, potem tematyką) aż do zachwytu. W trakcie czytania trzeciego opowiadania byłam już (że tak to nieładnie określę) kupiona. Jasne, wiedziałam, że to debiut. Przy debiutach, szczególnie w polskiej prozie, zwykle spodziewam się popisów i przekombinowań. W przeciwieństwie do wielu czytelników, mi Uprawa roślin południowych metodą Miczurina Weroniki Murek nie przypadła do gustu — była przykładem właśnie takiego wydumania; uznałam wtedy, że zaszło tam jakieś treściowe nieporozumienie (mimo że nie najgorsze literacko). Nie będę porównywać książek Rafała Niemczyka i Weroniki Murek, jednak były to dwa debiuty z tego samego roku, dwa zbiory opowiadań, reprezentujące jakieś przedziwnie przeciwległe bieguny. Myślę, że niezły warsztat literacki to jeszcze nie wszystko. Szczególnie przy tworzeniu krótkich form potrzeba sporo pisarskiej błyskotliwości, intuicji, pomysłu na tekst i uwydatnienia w nim tej jednej cechy, która sprawi, że czytelnik zareaguje. Niemal za każdym razem, gdy Rafał Niemczyk kończył swoje opowiadanie wstrzymywałam dech. A rzadko to mi się zdarza przy literaturze, która nie jest de facto literaturą grozy.

Najpierw burzyłam się o tytuł. Bo jaki to smutny i przykry tytuł! Mama umiera w sobotę. Nawet nie matka, a mama. Jakoś tak intymnie i strach pomyśleć, co drzemie w środku. Ale już pierwsze opowiadanie (o takim samym tytule) zaciera obawy, neutralizuje zniesmaczenie, a potem... cóż, porusza. Prostotą, ale i niedosłownością. Opowiadania Niemczyka pełne są stonowanego czarnego humoru, mroku, fantazji, symboliki, a nawet specyficznej grozy w zmanierowanym klasycznym tonie (Przypadek brzydala). Autor zapuszcza się w rodzinne relacje, w zderzenia ludzi ze światem, a z tych zderzeń wyciska sedna, tajemnicze esencje. Pokazuje, że nic nie musi być takie, na jakie wygląda. Nie, Niemczyk wcale nas nie mami, ani nie zwodzi. Pisze bardzo realistycznie. Miesza style, tła, sytuacje, nie przesadza z metaforami, nie stosuje udziwnień językowych. Być może to, co napisano na okładce jest prawdą — że jako debiutant powinien być bardziej ostrożny. Według mnie wcale nie powinien.

Ściana, Trup w piwnicy, Kobieta i mężczyzna z szafy, Mama umiera w sobotę, Przypadek Brzydala. Nie umiem ocenić, które bardziej, bo gdy przechylam się na stronę jednego, zaraz przypomina mi się drugie. Potrafię powiedzieć tylko tyle, że najmniej podobało mi się opowiadanie Gambino, a w Przypadku Brzydala spodziewałam się innego zakończenia. Nie wiem również z czego wynikało to, że na podejście do każdego opowiadania potrzebowałam trochę czasu, trochę się opierałam, by potem przepaść bez pamięci. Bardzo dobre teksty. Polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu:
http://www.wydawnictwoafera.pl/
  
Wg mojej skali 4,5/5
  
Mama umiera w sobotę
Rafał Niemczyk
Wydawnictwo Afera
Rok wyd. 2015
s. 225


Książka przeczytana w ramach wyzwań:
100 KSIĄŻEK NA ROK 2017 (10)
  

Wcześniej na blogu:

      https://2.bp.blogspot.com/-2HBII7pcRaY/WgGBRSdUqHI/AAAAAAAAOZs/Gn5WyXti-hUZR3u-DHVhFikLdjVk2E56gCLcBGAs/s200/540343-352x500.jpg  

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.