04.12.2015

Grudzień 2015, a na Przestrzeniach tekstu...

Grudzień to dla mnie taki zapadły miesiąc. Peryferyjny, ustronny, odklejony od reszty, a równocześnie ożywczy, bo najpierw przeżuwa w sobie cały rok, wgniata go w ciemne wieczory i każe powoli rozprawiać się z tym, co minęło, a później dodaje otuchy, bo za chwilę znów coś zostanie zamknięte i coś zostanie otwarte. Ja też lubię zapaść się w ten ciemny, schyłkowy miesiąc, choć zwykle jest to raczej takie aktywne zapadanie się. Mroźne poranki, światełka, lodowiska, skrzypiący szron (jeśli nie śnieg). I książki. Tego grudnia postanowiłam czytać same zimowe historie, więc na jakiś czas Przestrzenie przeistaczają się w Zimowe Przestrzenie tekstu.

A jak wypadł listopad? Wygląda na to, że wreszcie wydostałam się z blogowego marazmu. Czytelniczo też było całkiem nieźle (zwłaszcza pod kątem przeczytanych reportaży!). Zresztą, sami popatrzcie:

LISTOPAD 2015
  • LICZBY
    Liczba przeczytanych książek: 7
  • KSIĄŻKA LISTOPADA
    Stasiuk Andrzej, Kucając

Wcześniej na blogu:

      https://2.bp.blogspot.com/-2HBII7pcRaY/WgGBRSdUqHI/AAAAAAAAOZs/Gn5WyXti-hUZR3u-DHVhFikLdjVk2E56gCLcBGAs/s200/540343-352x500.jpg  

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.