25.04.2014

Gęś, śmierć i tulipan

" - Niektóre gęsi mówią, że potem
zamienią się w anioły...
- Bardzo możliwe - powiedziała śmierć -
w każdym razie skrzydła już macie"

Przedstawiam wam Śmierć. W babcinej, kraciastej spódnicy i ciepłych kapciach. Na pierwszy rzut oka nie jest ani trochę sympatyczna. Kojarzy się raczej ze średniowiecznym wizerunkiem śmierci (tyle że tu zamiast kosy nosi czarnego tulipana). Ta wielka czaszka, puste oczodoły... Brr. To niesamowite, unikalne dzieło Wolfa Erlbrucha zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Prawdziwie egzystencjalna, specyficzna wizualnie (o stylu Erlbrucha było już przy okazji Króla i morza) opowieść, która wywołuje na plecach lekkie ciarki, niepokoi i w pewnym momencie w tak specyficzny sposób działa na emocje, że nie wiadomo jak ją podsumować. Dla mnie to arcydzieło. Do tego niemal biały kruk, bo nakład książki w wydawnictwie Hokus-Pokus już wyczerpany. Mi udało się trafić na ostatni egzemplarz na Targach Książki w Białymstoku i doradzam, jeśli macie w domach Gęś, śmierć i tulipana to strzeżcie jej mocno.

Gęś spotyka na swojej drodze śmierć. Zawsze tu była. Ale odtąd będzie towarzyszyć gęsi aż do końca. Na wypadek. Na wypadek... śmierci? Tak jakby to wcale nie ona miała zabrać gęś z tego świata. Towarzyszy  jej w zabawach, rozmawia z nią, biernie przygląda się rozwojowi wydarzeń. Jest przy niej, ale nie przeraża. Momentami nawet pociesza. Aż w pewnym momencie gęś umiera, a śmierć niesie ją w swoich ramionach i puszcza z nurtem rzeki... Łagodnie. Delikatnie. Nieodwołalnie.

Niesamowite wrażenie robią tu ilustracje. Białe tło i te dwa zarysy postaci. Jakby wszystko dookoła skurczyło się tylko do kilku ważnych elementów świata. Wyprostowana, spokojna gęś nie ucieka przed przeraźliwie chudą, kościstą śmiercią ubraną w staroświecką, babciną sukienkę. Rysunki Erlbrucha przypominają styl dziecięcy, ale to bardzo dojrzała, przemyślana kreska. Może dlatego aż tak silnie oddziałuje. Do tych szczególnych ilustracji dochodzi tekst. Prosty, ale niezwykle sugestywny. Znajdziemy tu motyw epikurejskiego podejścia do lęku przed śmiercią (gdy gęś umrze, nie odczuje tego, że staw zostanie bez niej — nie musimy bać się śmierci, bo gdy nastanie, nas już nie będzie), znajdziemy ułamki filozofii egzystencjalnej, która zachęca do życia ze świadomością śmierci. To czyni Gęś... lekturą bardzo ważną, godną polecenia również (a może przede wszystkim) dla czytelnika starszego (choć pierwotnie została przeznaczona dla dzieci od lat 10). Nawet jeśli specyfika ilustracji nie wszystkim przypadnie do gustu, warto zastanowić się nad tekstem... Dla mnie całość jest naprawdę poruszająca. Jedna z ważniejszych książek w moim życiu.














Wg mojej skali 5/5

Gęś, śmierć i tulipan
Wolf Erlbruch
Wydawnictwo Hokus-Pokus
Rok wyd. 2008
s. 32


 
Książka przeczytana w ramach wyzwań:
KLUCZNIK (śmierć w rozdziale)

Wcześniej na blogu:

        https://1.bp.blogspot.com/-LlOHrlscguE/Wb-E8wubcJI/AAAAAAAAOG8/0Oemzhaa55IqFh-zwo57FjOpimEydhs7ACLcBGAs/s200/img007.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.