04.05.2017

Klasyka Horroru 2 | maj 2017

Jesteście w błędzie, jeśli myślicie, że maj nie może kojarzyć się z horrorem. Te nasze polskie majówki dalekie wyprawy nad jeziora, porzucone rowery, koc poruszany wiatrem i szmer za plecami. To, co uśpione zimą, teraz czai się w zagajnikach, wygląda z dziupli drzew, mąci wodę w jeziorze. Z oddali słychać odgłosy niezapowiadanego pociągu. Otwarte okna, druga klasa, tłok w korytarzu. Stefan Grabiński wie, dokąd jadą te wszystkie pociągi pojawiające się na stacjach jak widma. Ale przecież jest maj, a nad morze daleko... Od razu przyznaję, że pomysł na horrorowy maj podsunęła mi Pyza, która stwierdziła, że natężenie świąt narodowych w maju może sugerować, iż byłby to doskonały czas na polską grozę. Niekoniecznie pod tym kątem, ale zgadzam się z Pyzą co do horrorowego maja i wprowadzam pomysł w życie. I choć klasyczna polska groza trochę się ukrywa, a poza tekstami Grabińskiego niełatwo o równie oczywiste przykłady, to polski horror może czaić się w dziełach, których nie podejrzewamy o takowy charakter. Czasem wystarczy trochę poszperać.


GŁÓWNA ZASADA MIESIĄCA:
Czytamy stare polskie horrory!

Przykładowi autorzy:
Stefan Grabiński
Władysław Reymont
Jan Gnatowski
Zygmunt Krasiński
Tadeusz Miciński
Anna Mostowska

Przy indywidualnym wyborze lektur kierujemy się zasadą: wybieramy teksty polskich autorów, powstałe nie później niż w 1990 roku. 
     
UWAGA: Linki do recenzji możecie przesyłać w komentarzach pod tym postem lub pod wyzwaniem głównym Klasyki Horroru 2. Liczą się tylko recenzje napisane w maju 2017. 

Za każdą książkę wybraną zgodnie z zasadą miesiąca, uczestnik otrzymuje 5 punktów. Za opowiadanie 3 punkty. Za powieści/opowiadania grozy innego rodzaju (ale mieszczące się w zakresie wyzwania) uczestnik otrzymuje 2 punkty (powieść) lub 1 punkt (opowiadanie). Za książki grozy niespełniające żadnej z zasad wyzwania, uczestnik otrzymuje 0,5 punktu.


http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2017/04/klasyka-horroru-2-kwiecien-2017.html
    
PUNKTOWE PODSUMOWANIE KWIETNIA:
Pyza Wędrowniczka: 46 pkt (łącznie: 69 pkt
Beata P.: 17 pkt (łącznie: 60 pkt)
Dominika S.: 3,5 pkt (łącznie: 18,5 pkt)
 Karolina: 6 pkt (łącznie: 16 pkt)
Lina: 2 pkt (łącznie: 12 pkt) 
Wiedźma: 0 pkt (łącznie: 10 pkt)
Luka Rhei: 0 pkt (łącznie: 10 pkt) 
Bukowa Kraina: 0 pkt (łącznie: 5 pkt)
 Ana, Agnieszka, Wiki: 0 pkt (łącznie 0 pkt.)

Gościnnie: Efka

Kwiecień był miesiącem folk horroru, jednego z tych nieoczywistych rodzajów literackiej grozy, które mnie szczególnie interesują. Uczestniczki stanęły na wysokości zadania i wybrały niesamowite teksty pełne naturalistycznych motywów i grozy ludowej. Niektóre ich wybory bywały prawdziwie wyszukane, bardzo nieszablonowe, a ja jestem dumna z ich ogromnej inwencji i samodzielności! Pierwsze brawa należą się Pyzie, która inspirując się wyzwaniem, przeżyła cały tydzień z folk horrorem, a także Beacie za to, że folkowy horror opanował jej Ponure Poniedziałki. Cieszy mnie również to, że uczestniczki sięgnęły po sugerowaną przeze mnie klasykę: Wija (Dominika, Karolina i Pyza), Lokisa (Karolina, Pyza i Efka, która wpadła do nas w gościnę), a także teksty Blackwooda. Pierwszy raz jedna z uczestniczek (Dominika) odważyła się zaliczyć do wyzwania horror współczesny, za co otrzymuje stosowne punkty i... moje podziękowania, bo Gałęziste wykazują cechy horroru ludowego.

Zacznę od krótkiego omówienia recenzji dzieł, które się powtórzyły. Gdy myślę "folk horror", błyskawicznie przychodzą mi na myśl Wierzby Algernona Blackwooda. Sama pisałam o nich w jednym z odcinków Przestrzeni grozy (odcinek 6), w ramach wyzwania napisały o nich Pyza i Beata. "Niesamowite, wyjątkowo dokładne i malownicze opisy przyrody, która zdaje się mieć własną świadomość" to u Beaty. Szum rzeki, mielizny, karłowate wierzby. Naturalistyczne opisy przyrody to bardzo ważna cecha folk horroru, ale Blackwood nie ograniczył się do straszenia samą atmosferą. W Wierzbach tkwi coś więcej. "Przyroda wydaje się być związana z pradawnymi, pogańskimi bogami, a może istotami jeszcze bardziej przerażającymi i wrogimi wobec ludzi niż te z dawnych wierzeń", zastanawia się Beata. Pyza, która porównuje Wierzby do innego opowiadania Blackwooda, stwierdza, że u niego przyroda wręcz żąda ofiary. Beata również sięgnęła po inne opowiadanie Blackwooda, mianowicie po Wood of the Dead, którego tłem tym razem jest las (czyli mamy ponowny nacisk na przyrodę), podobnie groźny, jak otoczenie z poprzedniego opowiadania. W Wood of the Dead znajdziemy także motyw miejscowej legendy, która przybliża opowiadanie do horroru ludowego.

O Wierzbach pisały:
Pyza Wędrowniczka;
 z porównaniem do The Tarn of Sacrifice (link do pełnej recenzji)

O Wood of the Dead Blackwooda pisała:

Wij Mikołaja Gogola to jeden z ciekawszych przykładów ukraińskiego horroru ludowego, jednak nie wszystkim ma prawo przypaść do gustu. "W Wiju  zdaniem Dominiki pojawia się wiele oznak działania nadprzyrodzonych sił", jednak sama nie odczuła "specyficznej aury niepokoju czy silniejszych emocji związanych z obserwacją zmagań protagonisty z wiedźmą, upiorną dziewczyną czy tytułowym wijem". Dominika rozumie, że wszelkie niedoskonałości mogły wynikać z tego, że opowieść Gogola to spisana ludowa legenda, mimo to brakowało jej w niej spójności i atmosfery grozy. Podobne refleksje ma Karolina, która zabawnie opisała niedociągnięcia w tekście Gogola: "Pełne grozy momenty przeplatane są tak długimi passusami o życiu ukraińskiego ludu, że gdy już nastąpi prawdziwie mroczna scena, czytelnik nieomal zdąży przysnąć i zapomnieć, że ma się bać". A jak na to wszystko zapatruje się Pyza? Pyza zestawiła Wija z Nocą wigilijną (również autorstwa Gogola) i o obu opowiadaniach pisze, że nie brakuje im baśniowego straszenia (przywołuje nawet braci Grimm!). Uwaga poświęcona ukraińskiemu ludowi, czyli to, co u Karoliny było raczej minusem, zdaniem Pyzy jest sporym atutem.
  
O Wiju pisały:
Pyza Wędrowniczka (link do pełnej recenzji)

Lokis. Rękopis prof. Wittembacha autorstwa Prospera Mérimée to wspaniałe opowiadanie pełne litewskiego folkloru, nacechowane silną ludowością i klimatami pogańskimi. Doskonały przykład horroru folkowego; sama pisałam o nim w Przestrzeniach grozy (odcinek 10). Na Karolinie również zrobiło spore wrażenie, a niektóre sceny "stawiały włoski na rękach". Pyza nie jest do końca przekonana, czy w istocie było strasznie, i chyba podobne odczucia miała Efka, która w tym miesiącu wystąpiła u nas gościnnie. Tyle że Efka uznała opowiadanie za niekoniecznie dobry początek dla osób interesujących się folk horrorem (uznała pewne motywy za zbyt dosłowne).

O Lokisie pisały:
Pyza Wędrowniczka (link do pełnej recenzji)
gościnnie: Efka (link do pełniej recenzji)

Niezwykle trafnym wyborem w temacie interesującego nas horroru będzie z pewnością (raczej mało znany) Pan żniw Thomasa Tryona, którego przeczytała Beata, a w ślad za nią Pyza. Przyznam, że mi również tytuł skojarzył się z Dziećmi kukurydzy. Zdaniem Beaty to doskonały przykład folk horroru. "Mamy tutaj małą, zamkniętą społeczność, silnie uzależnioną od natury i mającą prawdziwą obsesję na punkcie kukurydzy i dobrych zbiorów". I jeszcze ten Pan Żniw. Beata nie ukrywa, że zachwyciła się klimatem książki. Z kolei Pyza przeżyła "gorzkie rozczarowanie". Historia, według Pyzy, jest przewidywalna i poprzez to mało straszna (chyba że narracyjnie). Pyza pisze o jakichś drastycznościach, co przywodzi mi na myśl zupełnie inny rodzaj horroru (gdzie mało grozy, a dużo potworności; coś jak w slasherach). Ciekawe, że obie, totalnie odmienne recenzje dziewczyn, w równym stopniu mnie do Pana żniw... zachęciły!

O Panu żniw pisały:
Pyza Wędrowniczka (link do pełnej recenzji)

Pyza uraczyła nas w tym miesiącu ogromem folkhorrorowej treści, omawiając nie tylko dłuższe teksty, ale i liczne opowiadania, czy dramaty. Nie byłam w stanie okiełznać wszystkich tekstów Pyzy (na tyle, żeby o nich sensownie napisać) i uznałam, że najlepiej zaprezentują się same zresztą, jak wszystkie wyzwaniowe recenzje. Czytajcie, inspirujcie się i bierzcie przykład z Pyzy (poza pomysłowością, ma niezwykły zmysł interpretacyjny!), jak i z... Beaty (dziewczyny idą niemal łeb w łeb!), której kreatywność w wyborze opowiadań nie ma sobie równych!

Teksty w interpretacji Pyzy Wędrowniczki:
Kytice Karel Jaromír Erben (link do pełnej recenzji) 
Dziejba leśna B. Leśmian (link do pełnej recenzji
The Temple of Death A. C. Benson (link do pełnej recenzji)
The Temple E. F. Benson (link do pełnej recenzji)
Thrawn Janet R. L. Stevenson (link do pełnej recenzji)
Wielbi Bóg Pan i Biały lud Arthur Machen (link do pełnej recenzji)
Noc wigilijna Nikołaj Gogol (link do pełnej recenzji)
Cwm Garon L. T. C. Rolt (link do pełnej recenzji)

Beata P. pisała o:
Jesion M. R. James (link do pełnej recenzji)
Witch In-Grain Roberta Murray'a Gilchrista (link do pełnej recenzji)


Długo zastanawiałam się, czy zaliczyć propozycję horroru Liny, głównie z tego względu, że nie czytałam W ciemnym zwierciadle Josepha Sheridana Le Fanu, a z jej bardzo osobistego i cudownie poetyckiego opisu, ciężko mi stwierdzić, czy książka pasuje do tematu miesiąca. Myślę, że czas Le Fanu przypadnie na zupełnie inny miesiąc, więc zgodnie z zasadami wyzwania Lina otrzymuje 2 punkty (powieść/zbiór opowiadań innego rodzaju, mieszczące się jednak w zakresie wyzwania), czego, mam nadzieję, nie weźmie mi za złe :) Wybór Dominiki, która porwała się na horror współczesny (za co otrzymuje 0,5 punktu), okazał się z kolei dość trafny, bo książka zdaje się posiadać istotne cechy folk horroru! Motywy z dawnych słowiańskich wierzeń, nacisk na przyrodę, Wielkanoc, czyli element ludowy... Dominika zawiodła się trochę stylem, ale fabułę Gałęzistych Artura Urbanowicza uznała za intrygującą. 

W ciemnym zwierciadle opisała:

O Gałęzistych pisała:



Wcześniej na blogu:

        https://1.bp.blogspot.com/-LlOHrlscguE/Wb-E8wubcJI/AAAAAAAAOG8/0Oemzhaa55IqFh-zwo57FjOpimEydhs7ACLcBGAs/s200/img007.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.