10.01.2014

Białoruś. Miłość i marazm

Białoruś. Miłość i marazm
Hanna Kondratiuk
Wydawnictwo: Fundacja Sąsiedzi
Rok wyd. 2013
s. 176


"Aby znieczulić strach, rechotaliśmy bez powodu. Spoglądano na nas z politowaniem. Białoruskie służby graniczne nie tolerowały wesołkowatości u trzeźwych pasażerów"

Kraje, o których się nie mówi, a być może nawet nie myśli. Z przytłumioną tożsamością, z własnym, ale prawie nieużywanym językiem. Kraje, w których biedę i smutek zamalowuje się niebieską farbą. Taka jest Białoruś. Zepchnięta na margines i nieruchoma. Zatrzymana w przeszłości, a jednak cicho i boleśnie przemijająca. Jej rozpad kontrastuje z dziwną żywotnością. Bo przecież tam nadal wszystko trwa. Przekazuje nam o tym Hanna Kondratiuk. W sposób wyrywkowy, może lekko chaotyczny, ale przy tym wiarygodny, maluje ona obraz starej i współczesnej Białorusi. Tej prawdziwej. Z ludźmi i kulturą, z poszanowaniem dla nauki, religii, własnej narodowości. Ale również Białorusi ciężkiej, zniechęconej.

Trudno pisać o tej książce. Autorka relacjonuje wizyty w małych białoruskich mieścinach, opisuje spotkania i rozmowy zarówno z miejscowymi artystami, jak i ze zwykłymi, przygodnymi ludźmi. Opisuje zabytki, muzea i cerkwie, wplatając w swoje opowieści sporo historii. Przez wszystko to przebija się okrutna bieda, zacofanie, skłonność do alkoholu, ale również chęć do pracy, prostolinijność i jakaś dobroć. Relację przecinają czarno-białe fotografie (niektóre bardzo sugestywne). Sama książka składa się z krótkich rozdziałów (każdy o czym/kim innym), dzięki czemu uzyskujemy szerszą perspektywę. Należy pamiętać, że nie jest to przewodnik po Białorusi. Autorka podtyka nam pod nos opisany wnikliwie i dokładnie, a jednak wyselekcjonowany ułamek świata, który jest od nas "o rzut beretem". Dowiemy się tyle, ile zdołamy odczytać i odczuć, a wiadomo nie od dziś, że największa prawda zawsze tkwi gdzieś między wierszami.

Przyznam, że podobała mi się ta książka, choć nie jest to reportaż, który preferuję. Zabrakło mi w niej jakiegoś takiego odbioru osobistego, zabrakło stasiukowej metafizyki. Chociaż w sumie chyba taki powinien być dobry reportaż. Zarzut mam tylko do tej "miłości" z tytułu, której tutaj jakby nie zaobserwowałam. Marazm nadrabia za wszystko. Mi samej duchowo blisko do rosyjskich, ukraińskich i białoruskich kresów, więc podeszłam do lektury bardzo otwarcie, a że nie czytałam do tej pory żadnej porządnej pozycji o Białorusi, ta wydała mi się godna uwagi.

Wg mojej skali 6/10.


Książka przeczytana w ramach wyzwań:
 KSIĄŻKOWE PODRÓŻE
ODKRYWAMY BIAŁE PLAMY 
CZYTAM REPORTAŻE

Wcześniej na blogu:

https://2.bp.blogspot.com/-jolGJEdPCd4/WQBM8AIB3tI/AAAAAAAAN9M/z_jUEEs8J10RE1G6-7c5c_9xipXEhp-1QCLcB/s1600/513626-352x500.jpg   https://1.bp.blogspot.com/-1dmkTxGcJok/WOipki5zwYI/AAAAAAAAN8Y/5gJFfBoOd7EA6nbH0afEXN6KuBQ0ybgMgCLcB/s1600/548046-352x500.jpg   https://3.bp.blogspot.com/-5UGTFlsRRGU/WONxDI-NaXI/AAAAAAAAN7w/xye_7A_JIuM-9dUzzWWbTLPApf8JDGKSwCLcB/s200/356580-352x500.jpg   https://2.bp.blogspot.com/-A6GiyIreYMQ/WN4bxrTqYCI/AAAAAAAAN7Q/C9pIg_tYp109jE0sx0OM2j-ygcqJ34r7gCLcB/s200/217784-352x500.jpg   https://4.bp.blogspot.com/-_MPgL-zNBkw/WNOrWpFfvkI/AAAAAAAAN6c/aofGINIDDe4LDDM7GMFzkEEmh4Hg9LF_wCLcB/s200/d61f209f05c8e276da551e72d9d637df_full.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwania czytelnicze 2017

https://3.bp.blogspot.com/-BYYRznDbISw/WGKJNgYd8kI/AAAAAAAANdA/PmhUIzxKmFEyLSdyugrzwZX2frL024vUwCLcB/s200/kh2.jpg   https://2.bp.blogspot.com/-b5IlHTx6-No/WBCZN-HGStI/AAAAAAAAMs8/BEMAz6YbcZonBNCY-z7kdxQgCwlAOA4pwCLcB/s200/najlepsze-buty-na-swiecie-b-iext43256696.jpg   https://1.bp.blogspot.com/-MoVm1_QdakM/WGVnLmOJDSI/AAAAAAAAB1E/mJxq61vpD1MH4iyfm5C3Z4UC2HMXsYKUQCLcB/s640/Powrt%2Bdo%2Bdziecinstwa.png   http://magicznyswiatksiazki.pl/wp-content/uploads//2014/12/CF-nowe-logo.png   https://2.bp.blogspot.com/-9YWOqOiPyq8/WF2D8Rq8BSI/AAAAAAAAA2Q/9S8kL9yBBnMGIdqeHcNwnPQM5bVmWnkhgCLcB/s1600/nowo%25C5%259Bci%2B2017.png

2017 Reading Challenge

Luka has read 3 books toward her goal of 100 books.
hide

Obsługiwane przez usługę Blogger.