23.03.2017

Oszpicyn

"Każdy widział kretowisko i wie, 
że to mały ślepy gryzoń wylazł na moment się przewietrzyć. 
Ale jeśli zobaczycie kupczyk kreta na środku grobu,
sprawa nabiera innego wymiaru."

Naprawdę rzadko to robię. Nie mam zwyczaju zaraz po przeczytaniu książki czytać jej recenzji w sieci. Nie chcę użyć potem sczytanego gdzieś zwrotu, ani ulegać sugestiom. Tym razem byłam tak skonsternowana, poirytowana i zła, że musiałam sprawdzić, co jest ze mną nie tak. Przeczytałam u kogoś, że Oszpicyn był "przejmujący do głębi"; powieść o pięknym i plastycznym języku, wciągającym rytmie, a gdy zerknęłam na okładkę i znalazłam porównanie do Stephena Kinga, to miałam ochotę krzyczeć. Cóż, czytałam zupełnie inną książkę. Ale grzebiąc dalej w recenzjach, natknęłam się również na głosy rozczarowania i ten mój będzie jednym z nich.  Nie wiem, co się dzieje z naszymi polskimi pisarzami bawiącymi się w pisanie horrorów. Oni wciąż się "bawią", a ja wciąż się złoszczę.

Liczyłam na Zajasa. Naprawdę. Dostałam nudną, niepotrzebnie dłużącą się i napisaną prostym, niemal licealnym językiem historię bez polotu. Historię, która miała ogromny potencjał nawiązanie do Holokaustu, dzieci mordujące własnych dziadków, szczury opanowujące miasto, tajemnicze zniknięcia. A nie tylko zabrakło w niej tego "czegoś", ale i autor pokpił sprawę decydując się na płytką formę narracji, przywodzącą na myśl infantylność wypowiedzi bohaterów Dardy. Miałam wrażenie, że Zajas pisze całkiem inaczej (czytałam fragment jego Ludzi w nienawiści) — głębiej, ambitniej, bardziej po męsku, a nie tylko relacjonuje wydarzenia przeciętnym, nieatrakcyjnym (przychodzi mi na myśl określenie "niedojrzały") językiem, który zupełnie się "nie klei".

Dla tych, którzy fabułę przedkładają nad styl mogę mieć lepsze wieści. Nie jest to może historia, jakiej oczekiwałam, ale z początku przyciąga uwagę. Moją zatrzymała jakoś do połowy, potem kompletnie straciłam do niej cierpliwość i zainteresowanie znikło. Akcja powieści rozgrywa się w Oszpicynie (Żydzi nazywali tak swoje rodzinne miasto Oświęcim). Młody dziennikarz Wojtek Jaromin zostaje zaproszony do domu państwa Kolanowskich. Jakiś czas temu ich synowie rozjechali autem własnych dziadków, a obecne zachowanie chłopców, szczególnie u ich matki, budzi duży niepokój. Inne oszpicyńskie dzieci również wykazują cechy anormalności. Na domiar złego w mieście szerzy się plaga szczurów, a za kulisami wydarzeń odbywają się jakieś polityczne rozgrywki. Rozumiem, że głównym barwnikiem całej historii miał być wątek żydowski, jak i to, że Oszpicyn to nie do końca typowa powieść grozy. Nie wiem, co jeszcze mogłabym napisać na usprawiedliwienie Zajasa i nie do końca rozumiem, czemu w ogóle chcę go usprawiedliwiać. Może z uwagi na temat krytyka wydaje mi się jakaś niestosowna. A przecież bohaterowie Zajasa byli bez wyrazu, bez właściwości. Mieszały mi się nazwiska, bo pod nimi stały osoby bez charakterów, niemal bez twarzy. Wyjaśnienia niektórych wydarzeń okazały się płytkie i trochę naciągane. Naprawdę chciałam poważnie podejść do tej książki, a zwyczajnie się wynudziłam. 

 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję
księgarni internetowej BookMaster:
 
BookMaster


Wg mojej skali 2,5/5

Oszpicyn
Krzysztof A. Zajas
Wydawnictwo Marginesy
Rok wyd. 2017
s. 560


Książka przeczytana w ramach wyzwań:
CZYTAMY NOWOŚCI 2017
100 KSIĄŻEK NA ROK 2017 (22)
  

20.03.2017

W kieszonce

"Czy Krzyś ma też coś do schrupania?
Nie, on ma coś smutnego."

Chyba zapodział mi się gdzieś kolejny picturebook Iwony Chmielewskiej. Zachwycałam się O tych, którzy się rozwijali, albo Dwojgiem ludzi. W kieszonce to picturebook z 2015 roku. Przeszedł bez echa. Być może dlatego, że przypomina niepozorny i minimalistyczny Kłopot. Albo dlatego, że jego treść skierowana jest wyłącznie do dzieci. Dorosły doceni w nim znajomy styl Chmielewskiej wykorzystanie doszywanych, bądź doklejanych elementów, prostą kreskę. Tutaj mamy niebieski haft i podoszywane kieszonki. Jednak treść jest bardzo skromna i — chyba po raz pierwszy u tej autorki nie znalazłam w tekście żadnego fragmentu, który by mnie jakoś ujął. 

Ale w odbiorze W kieszonce nie to okazuje się najważniejsze. Cały picturebook jest pomysłowy, uroczy i bardzo estetyczny. Wyobrażam sobie, że dzieciom przynieść może sporą frajdę. A wszystko zaczyna się od pytania: "Co Jaś ma dziś w kieszonce?". Z kieszonki Jasia wystają dwa długie... uszy. I z kieszonek innych dzieci też! Ale na kolejnych stronach okazuje się, że w każdej kieszonce ukrywa się coś zupełnie innego. Królik, konwalie, narty. Coś pysznego i coś strasznego. W kieszonce to bardzo przyjemna książeczka, którą zdecydowanie warto wypróbować.








Wg mojej skali 4/5
 

W kieszonce
Iwona Chmielewska
Wydawnictwo Media Rodzina
Rok wyd. 2015
s. 64


Książka przeczytana w ramach wyzwań:
POWRÓT DO DZIECIŃSTWA  
100 KSIĄŻEK NA ROK 2017 (21)
   

18.03.2017

Kawalerka

"Wtedy usłyszał głos zza ściany.
Tam chyba był człowiek!"


Miniatura o małej przestrzeni, samotności i o rozbijaniu muru. Kawalerka zmieści się do większej kieszeni płaszcza, tylko... czy warto ją ze sobą nosić? Chyba po raz pierwszy przedstawiam Wam książkę obrazkową (z założenia nawet dla dzieci), której estetyka w ogóle nie trafiła w mój gust. Rozumiem pomysł, przekaz, doceniam minimalistyczny charakter książeczki, jednak coś mnie w niej nieprzyjemnie gryzło. Może ten wąsik pana Józka, albo wątek mieszkaniowy, może pani Grażynka, która w ciemno zgodziła się na ślub. Mogło być wzruszająco (na to liczyłam), a wyszło trochę banalnie. Rysunki Weroniki Przybylskiej są jakieś takie niesympatyczne. Wielokrotnie zachwycałam się książeczkami, w których dojrzali artyści naśladowali styl dziecka; tutaj ten zabieg chyba się nie powiódł. Nakreślone postaci nie są ani uroczo pokraczne, ani nawet komiczne. Może niepotrzebnie spodziewałam się czegoś pokroju mistrzowskiego A ja czekam Davide'a Caliego i Serge'a Blocha, ale projekt książki Weroniki Przybylskiej zdobył główną nagrodę w konkursie Jasnowidze w 2014 roku nic dziwnego, że miałam większe wymagania.

Nie mam pojęcia, czy dzieciom spodobałby się taki dziwny pan Józek, który nie zmieścił w swojej kawalerce ani roweru, ani wiolonczeli, ani nawet gołębia. Ale pewnego dnia oparł się o ścianę i usłyszał zza niej panią Grażynkę i odtąd rozmawiali ze sobą tyle, aż pan Józek zdecydował się rozbić mur. Może to wcale nie jest takie tandetne? Może jako dziecko śmiałabym się z tych niekształtnych postaci?
  





Wg mojej skali 2,5/5
 

Kawalerka
Weronika Przybylska
Wydawnictwo Dwie Siostry
Rok wyd. 2016
s. 32


Książka przeczytana w ramach wyzwań:
POWRÓT DO DZIECIŃSTWA  
100 KSIĄŻEK NA ROK 2017 (20)
   

Wcześniej na blogu:

https://2.bp.blogspot.com/-39kewb2sAWU/WMFxv-5n0pI/AAAAAAAAN1U/w3w1uTLPzLgSQ5gVdYJ4ev4LLwyMAhlwwCLcB/s200/554331-352x500.jpg   https://1.bp.blogspot.com/-KLDAdxnBR_o/WLmV6LVeGjI/AAAAAAAAN1A/fD1Ef1FJdrYMnT8ulRHsTJBrzdrvM958gCLcB/s200/wegan-nerd.jpg   https://2.bp.blogspot.com/-6V9jl0zU96M/WLlXaVsOZuI/AAAAAAAAN0o/yFj4e9HGFJkr4925rdjXgH09CEglXpsyACLcB/s200/__b_9788310131799.jpg   https://1.bp.blogspot.com/-ZM87oVc6Iqg/WLRH3WXmvfI/AAAAAAAANx0/ZwJNDP6hpucf0A6XAxSPER6Ef3XRb51FgCLcB/s200/dziecko-rosemary.jpg   https://3.bp.blogspot.com/-I6Q2SYz7MnM/WLQZn7ZI55I/AAAAAAAANxg/Vfd5UnVtZaIgfWz9fBTatq4GtXlWhXBVgCLcB/s200/__b_9788310131812.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwania czytelnicze 2017

https://3.bp.blogspot.com/-BYYRznDbISw/WGKJNgYd8kI/AAAAAAAANdA/PmhUIzxKmFEyLSdyugrzwZX2frL024vUwCLcB/s200/kh2.jpg   https://2.bp.blogspot.com/-b5IlHTx6-No/WBCZN-HGStI/AAAAAAAAMs8/BEMAz6YbcZonBNCY-z7kdxQgCwlAOA4pwCLcB/s200/najlepsze-buty-na-swiecie-b-iext43256696.jpg   https://1.bp.blogspot.com/-MoVm1_QdakM/WGVnLmOJDSI/AAAAAAAAB1E/mJxq61vpD1MH4iyfm5C3Z4UC2HMXsYKUQCLcB/s640/Powrt%2Bdo%2Bdziecinstwa.png   http://magicznyswiatksiazki.pl/wp-content/uploads//2014/12/CF-nowe-logo.png   https://2.bp.blogspot.com/-9YWOqOiPyq8/WF2D8Rq8BSI/AAAAAAAAA2Q/9S8kL9yBBnMGIdqeHcNwnPQM5bVmWnkhgCLcB/s1600/nowo%25C5%259Bci%2B2017.png

2017 Reading Challenge

Luka has read 3 books toward her goal of 100 books.
hide

Obsługiwane przez usługę Blogger.