09.08.2017

Ubik

"WSKOCZCIE DO KLOZETU I STAŃCIE NA GŁOWIE
JA ŻYJĘ  A WYŚCIE POMARLI, PANOWIE."

Mam Wam wytłumaczyć, czym jest Ubik? Podejrzewam, że wcale nie chcielibyście dowiedzieć się tego ode mnie. Dick zrobi to po swojemu. Długi czas będzie Was cudownie zwodził, momentami bawił, chociaż z uwagi na wydarzenia nie powinno być Wam wcale do śmiechu. Witajcie w świecie przyszłości... roku 1992! Tutaj rzeczywistość pomiesza się z jawą. Nie będziecie pewni, kiedy rozpoczęła się właściwa fabuła oraz kto w ogóle pozostał wśród żywych. Ubik może nie być gratką dla wyjadaczy współczesnej literatury sci-fi, bo opiera się na prostej konstrukcji, ogranicza do niewielu efektów i nie przesadza z futurystycznymi wizjami. Daleko mu również do kosmicznych koncepcji Lema, czy do antyutopii w stylu Huxleya, albo Zamiatina. Powieść Philipa K. Dicka, napisana w 1960 roku, ma jednak w sobie coś na tyle intrygującego i na tyle interesującego, że oceniana jest dość wysoko w klasyce gatunku.

Joe Chip wraz z grupą inercjałów, zatrudnionych w Korporacji Runcitera do blokowania mocy jasnowidzów oraz wszelkich zdolności psi, wyruszają na Lunę, by podjąć się niecierpiącego zwłoki, choć dość podejrzanego zlecenia. Odtąd wszystko dzieje się błyskawicznie. Wielka eksplozja, stopniowe wymieranie załogi, przedmioty cofające się w czasie. Joe Chip doświadcza dziwnych wizji, a wśród otrzymywanych niejasnych znaków, które mogą go doprowadzić do wyjaśnienia całej sytuacji, przewija się tajemniczy produkt Ubik.

"Daj się ponieść Ubikowi! 
Nieszkodliwy po przyrządzeniu zgodnie z instrukcją."

Nie do końca jestem przekonana, co do sensowności dorabiania Ubikowi jakiejś szczególnej filozofii (czego podejmowali się krytycy). Rzeczywiście, mamy tu ciekawą wariację czasoprzestrzenną, zmieszanie realizmu z irracjonalizmem, błędy percepcji oraz motyw platońskiej idei formy  koncepcja siły życiowej, jaką jest Ubik (z łac. ubique oznacza wszędzie). Utrzymywanie ludzi w stanie pół-życia, czy też reinkarnacja kierują czytelnika raczej w stronę kwestii teologicznych. Zresztą, całego Ubika można ponoć przełożyć na kontekst religijny, choć ja nie zapędzałabym się w takie rejony. Dla mnie to rewelacyjne literacko sci-fi, nawet jeśli poza światem przyszłości, w którym rządzą maszyny homeostatyczne (każące sobie płacić nawet za otwieranie drzwi własnego apartamentu), skokami czasowymi i utrzymywaniem ludzi w stanie pół-życia, nie ma w Ubiku zbyt wielu ciekawych efektów futurystycznych. Mimo to nie sposób się od niego oderwać, nie sposób zawierzyć do końca Dickowi — nawet w te ostateczne wyjaśnienia. Naprawdę dobra rzecz.

Wg mojej skali 4,5/5
   
Ubik
Philip K. Dick
Wydawnictwo Rebis
Rok wyd. 2014
s. 307



Wcześniej na blogu:

        https://2.bp.blogspot.com/-jolGJEdPCd4/WQBM8AIB3tI/AAAAAAAAN9M/z_jUEEs8J10RE1G6-7c5c_9xipXEhp-1QCLcB/s1600/513626-352x500.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.