01.04.2017

Klasyka Horroru 2 | kwiecień 2017

Wiosenny kwiecień. Z pozoru tak bardzo pozbawiony klimatu grozy. Dni są coraz jaśniejsze, ciepłe powietrze owiewa twarz natrętnie wdzierając się do nozdrzy. Gdzieś w środku nas rośnie dziwna gula entuzjazmu, którego nie umiemy jeszcze rozładować. A ziemia drży, rozpręża się, buzuje. W suchych gałęziach — jak krew, zaczynają płynąć życiodajne soki. Dlatego kwiecień to dobry moment na horror folkowy, ludowy, naturalistyczny. Silne powiązania z naturą, tradycją, pogaństwem, nieznanymi siłami, które działają w świecie. Ale to też zamknięte, wyizolowane społeczności, żyjące według określonych zasad i opierające się na własnych systemach wartości. Folk horror tłumaczony jest niekiedy jako "przerażenie ludowe". W przypadku filmów sprawa wydaje się prosta (przychodzi mi na myśl słynny The Wicker Man z 1973 roku), jednak wybory literackie mogą przysporzyć niemałego kłopotu. Ale tylko z początku, ponieważ w wielu klasycznych tekstach śpi ludowa groza. Ja daję za przykład twórczość Algernona Blackwooda, ale folk horror to również nasze stare słowiańskie legendy, czy wybrane tytuły polskiego romantyzmu (jak Lilije Adama Mickiewicza). 

GŁÓWNA ZASADA MIESIĄCA:
Czytamy teksty 
o cechach folk horroru!
  
Przykładowe lektury:
wybrana twórczość Algernona Blackwooda
wybrana twórczość M.R. Jamesa (bez typowych historii o duchach)
wybrana twórczość Arthura Machena
Prosper Mérimée Lokis. Rękopis prof. Wittembacha
Mikołaj Gogol Wij 

Przy indywidualnym wyborze lektur kierujemy się zasadą:
tekst powinien powstać nie później niż w 1990 roku i posiadać domyślne cechy powieści folkowej/ludowej. 
     
UWAGA: Linki do recenzji możecie przesyłać w komentarzach pod tym postem lub pod wyzwaniem głównym Klasyki Horroru 2. Liczą się tylko recenzje napisane w kwietniu 2017. 

Za każdą książkę wybraną zgodnie z zasadą miesiąca, uczestnik otrzymuje 5 punktów. Za opowiadanie 3 punkty. Za powieści/opowiadania grozy innego rodzaju (ale mieszczące się w zakresie wyzwania) uczestnik otrzymuje 2 punkty (powieść) lub 1 punkt (opowiadanie). Za książki grozy niespełniające żadnej z zasad wyzwania, uczestnik otrzymuje 0,5 punktu.


http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2017/03/klasyka-horroru-2-marzec-2017.html
    
PUNKTOWE PODSUMOWANIE MARCA:
Beata P.: 19 pkt (łącznie: 43 pkt)
Pyza Wędrowniczka: 10 pkt (łącznie: 23 pkt)
Dominika S.: 5 pkt (łącznie: 15 pkt)
Wiedźma: 5 pkt (łącznie: 10 pkt)
Lina: 5 pkt (łącznie: 10 pkt) 
Karolina: 0 pkt (łącznie: 10 pkt)
Luka Rhei: 0 pkt (łącznie: 10 pkt) 
Bukowa Kraina: 0 pkt (łącznie: 5 pkt)
 Ana, Agnieszka, Wiki: 0 pkt (łącznie 0 pkt.)

Gościnnie: Rozkminy Hadyny

Kolejny miesiąc wyzwania przyniósł niesamowite emocje (chyba zarówno u mnie, jak i u uczestniczek). W marcu czytałyśmy teksty w klimacie powieści gotyckiej. Wróciłyśmy do Mnicha Matthew Gregory'ego Lewisa (Mnich straszył już w lutym przy okazji horrorów o tematyce demonicznej), który ponownie budził spore zainteresowanie (napisały o nim aż trzy z Was!), ale pojawiły się także tytuły, na które po cichu liczyłam Zamczysko w Otranto oraz Frankenstein

O Mnichu Lewisa napisała Beata P., że to typowy horror gotycki (gothic terror), obfitujący w wszelkie opisy właściwe powieści gotyckiej. Są tu zatem "upiorne lochy, stare zamczyska, niecne występki, pakty z diabłem", a także przejawy działania sił nadnaturalnych. Beacie podobało się to, że autor miał poczucie humoru, chociaż czasem zamiast straszyć, zwyczajnie śmieszył. Zaznaczyła również, że warto robić sobie przerwy w czytaniu Mnicha (akurat ja osobiście stosuję się do tego zalecenia i wciąż jeszcze Mnicha nie doczytałam). Inaczej twierdzi Lina, która przeczytała książkę w kilkanaście dni. Zachwyciła się Mnichem z dość nietypowego powodu, bowiem znalazła w nim swój ulubiony motyw opactwo. "Posępne, mroczne, przygnębiające. Magnetyczne". Lina treściwie, ale przepięknie i z dużym przekonaniem pisze o swoich wrażeniach z lektury ("naprawdę mocno mną zawładnęła"). Za to autorka bloga Rozkminy Hadyny, która gościnnie pojawiła się w Klasyce Horroru 2, bardzo ciekawie opisuje fenomen powieści gotyckiej ("rozpalały wyobraźnię młodych panien, wywołując dreszcze grozy i rumieńce wstydu"), a do opisu samego Mnicha używa trafnej charakterystyki: "solidna porcja ramoty, sentymentalizmu i absurdu", która jednak wciąga, bawi, a nawet przeraża! Szczególnie polecam przeczytać cały wpis Hadyny.

O Mnichu pisały:
gościnnie: Rozkminy Hadyny (link do pełnej recenzji)

Kolejna sztandarowa powieść gotycka to z pewnością Zamczysko w Otranto Horace'a Walpole'a. Osobiście nie znałam fabuły, więc uśmiałam się, gdy przeczytałam u Beaty P. i u Pyzy o wielkim... szyszaku. Beata P. sama zaznacza, że to z początku faktycznie może brzmieć śmiesznie, ale potem Zamczysko wciąga. Posiada przy tym wszelkie cechy powieści gotyckiej (oraz zapoczątkowanego gatunku, jakim był romans grozy). Jest tu więc "ponury zamek (z nie mniej ponurymi lochami i tajemniczymi przejściami)", są "piękne i niewinne dziewczęta, niecne intrygi, przerażające duchy, a także trochę romansu". Beacie ostatnio bardzo pasują takie klimaty. Natomiast Pyza już samym tytułem recenzji wywołuje uśmiech (tak, jest szyszak). Po wyjaśnieniach co takiego spadło na głowę bohatera, przechodzi do opowiadania o powieści gotyckiej. Zdaniem Pyzy, główna cecha literackiego gotycyzmu leży "w odbiorze, w którym przeplata się ból brzucha ze śmiechu z jeżeniem się włosków na rękach". Bardzo trafne.

O Zamczysku w Otranto pisały:
Pyza Wędrowniczka (link do pełnej recenzji)

Bardzo się cieszę, że w odsłonie marcowej pojawił się Frankenstein Mary Shelley. Frankensteina przeczytała Wiedźma, która przypomniała jaki w istocie był książkowy pierwowzór, tak często wykorzystywanego w filmach grozy monstrum. "Jest to opowieść o najsamotniejszej na świecie istocie" — pisze Wiedźma. Przekonuje ponadto, że w powieści jest dużo cierpienia i że zło ma swoje konkretne przyczyny. Wiedźmie podoba się nie tylko sama atmosfera powieści gotyckich, ale w tym przypadku również styl autorki, która doskonale oddaje ducha epoki.

O Frankensteinie pisała:
Wiedźma (link do recenzji)

Sama miałam ochotę na jakąś polską powieść gotycką i zaczęłam czytać Strach w zameczku Anny Mostowskiej. Zrezygnowałam z uwagi na staroświecki (albo po prostu dziwny) język, który był dla mnie nie do pokonania. Pyza była odważniejsza, bo doczytała, chociaż polszczyzna z 1806 roku też stanowiła dla niej pewne wyzwanie ("a nad tym wszystkim unosi się jeszcze ta nieodwołalna groźba słów, które w międzyczasie zmieniły znaczenie"). Pyza Strach w Zameczku chętniej nazwałaby romansem grozy (niż powieścią gotycką), w którym jednak grozy... nie ma. Poczytajcie! 

O Strachu w zameczku pisała:
Pyza Wędrowniczka (link do recenzji)

Na koniec zostawiłam kilka opowiadań, które przeczytała Beata P. oraz jeden zbiór opowiadań przeczytany przez Dominikę S. (z racji tego, że to wydanie zwarte, w punktacji liczę jako książkę). Beata zdecydowała się na Le Fanu, Maupassanta oraz Balzaca, zaś Dominika na teksty Elizabeth Gaskell. Może nie wszystkie wybory doskonale reprezentują cechy gotyckich horrorów, jednak można je podciągnąć pod literaturę gotycką. Tym bardziej, że Beata potwierdza m.in., jakoby Balzac wzorował się na prozie Ann Radcliffe, zaś w przypadku opowiadań Gaskell, Dominika dokładnie opisuje ich gotycki klimat. Niestety pomimo tego, że Gaskell "ma umiejętność kreowania niepokojących scenerii", nie urzekła Dominiki (zabrakło w jej tekstach elementu nadprzyrodzonego).

Opowiadania przeczytane przez Beatę P.:
Duch pani Crowl Joseph Sheridan Le Fanu (link do recenzji)
Fear Guy de Maupassant (link do recenzji
Tajemniczy dwór Honore de Balzac (link do recenzji)

O Niesamowitych opowieściach pisała:
Dominika S. (link do recenzji)


Wcześniej na blogu:

      https://2.bp.blogspot.com/-2HBII7pcRaY/WgGBRSdUqHI/AAAAAAAAOZs/Gn5WyXti-hUZR3u-DHVhFikLdjVk2E56gCLcBGAs/s200/540343-352x500.jpg  

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.