09.07.2015

Zły Pan

"– Nie gniewam się – powtarza Tata.
Ale za głosem Taty są zamknięte drzwi. 
A za tymi drzwiami znajduje się ciemna piwnica.
A w tej piwnicy na samym dole jest coś, co się czai.
Zgarbione plecy. Postronek czarnego mięśnia. Szyja."

"To Zły Pan wychodzi po kręgosłupie Taty". Dlatego Boj kurczy się, chowa w swoim brzuszku, nie rozumie, czemu jego Tata przybiera czasem tak straszną postać. Bo wtedy Boj musi się kryć. Musi zostawać w swoim zamkniętym, strzeżonym przez Mamę, pokoju. Zły Pan-Tata płonie, cały dom płonie od jego złości. Gdy ta złość przechodzi, Mama ratuje Tatę bandażami. Ratuje małego Tatę, Tatusiątko, który "przecieka przez wszystkie szczeliny". Boj chciałby przytulić go teraz, ale boi się, bo przecież tam, w głowie Taty, w środku jego ciemności, czyha Zły Pan gotów w każdej chwili wyleźć. To takie trudne. Boj chce wyjść z tego domu, otworzyć "drzwi za drzwiami w drzwiach", wydostać się i powiedzieć o wszystkim pani, która nosi grube okulary, jej psu, drzewom, ptakom. Ale usta Boja są zaklejone, zamknięte na kłódkę. Przerażone dziecko, które myśli, że to z jego winy tata miewa napady złości i dlatego bije...

Empatia to taki cenny twór, który powinno się pielęgnować, choć zdaję sobie sprawę, że to nie zawsze wychodzi. To jasne, że więcej emocji wywołują w nas treści, które pasują do naszych życiorysów lub naszego sposobu postrzegania świata. Niewiele ma to wtedy z empatią wspólnego. Dla osób, które z przemocą w rodzinie nie miały raczej do czynienia, Zły Pan może być pewnego rodzaju sprawdzianem wrażliwości, choć nie tak należy go traktować. Książeczka autorstwa pary Norwegów – pisarki Gro Dahle (tekst) i Sveina Nyhusa (ilustracje),  powstała jako część projektu "Świadek przemocy". To mądra, bolesna i głęboka opowieść o strachu, cierpieniu, ale również o nadziei. Ilustracje są niepokojące i momentami przerażają (dorosłego!). O tekście zaś chciałoby się powiedzieć tylko to – ten tekst powala! Rozkleja. Rozwala emocjonalnie. Każdemu zdaniu autorka nadała olbrzymie znaczenie. Nie ma tu pustych, zapychających słów i nie ma przejaskrawiania. Mówi do nas tak samo językiem dziecka, jak i piękną, choć przejmującą metaforą, jaką zrozumieć może tylko dorosły. To trudny temat, a Zły Pan przedstawia go w szczególny sposób. Przede wszystkim pokazuje obustronny ból – zdezorientowanego, przerażonego dziecka, a także dorosłego, który nie umie sobie poradzić ze swoim problemem. Do treści, już samej w sobie mocnej i obrazowej ("Zły Pan dymi. Zły Pan się pali (...) Ugaś pożar, Tato!"), dochodzą działające na wyobraźnię ilustracje. Nie są to typowe rysunki z ładnych książek dla dzieci. Nerwowa gruba kreska, wyostrzanie barw (czerwone palce Taty), dysproporcja kształtów (Tata jest ogromny, jakby zajmował sobą cały dom). Widziałam już wiele poruszających książek tego typu, ale żadna nie wywołała we mnie tak potężnego wrażenia. Nie zdawałam sobie również sprawy, że mam w sobie tyle pokładów empatii. Rety, nie wyobrażam sobie, żeby tę książkę czytało dziecko!

Chociaż... Chociaż na końcu wszystko ustaje. "Jest dzień pełen wiatru i ptaków. Dzień pukania do drzwi". "We włosach słońce i oddech wiatru. Gwiazdy w buzi".












Wg mojej skali 5/5

Zły Pan
Gro Dahle, il. Svein Nyhus
Wydawnictwo EneDueRabe
Rok. wyd. 2013
s. 40



Książka przeczytana w ramach wyzwań:
104 KSIĄŻKI
(42)

Wcześniej na blogu:

      https://1.bp.blogspot.com/-LlOHrlscguE/Wb-E8wubcJI/AAAAAAAAOG8/0Oemzhaa55IqFh-zwo57FjOpimEydhs7ACLcBGAs/s200/img007.jpg  

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.