10.12.2014

Duch pani Crowl


Trzeszcząca podłoga. Coraz głośniejsze kroki na korytarzu, choć w domu jesteś sam. Poruszające się cienie na ścianie. Spojrzenie kocich oczu. Niezależnie, czy boisz się duchów, czy też niestraszne Ci opowieści o zjawach i upiorach czyhających pod Twoim łóżkiem, Le Fanu zgotuje Ci porządne nocne straszenie. Oprowadzi po zakamarkach starych wiktoriańskich domostw, otworzy furtkę prowadzącą do zarośniętego cmentarza i zdmuchnie świeczkę, gdy staniesz o północy w pustej, ciemnej izbie. Za zamkniętymi drzwiami ostatniego pokoju leży staruszka. Ma martwe oczy. Trzeba uważać, żeby wracając do domu, nie zostać porwanym przez elfy. Biały kot, który kręci się po podwórzu, ma dziwne, ludzkie spojrzenie. Powiedz, kiedy przejdzie Cię dreszcz. Już?

XIX-wieczne historie o duchach, zapewne dość naiwne, by rzeczywiście straszyły, ale już wystarczająco klasyczne, by traktować je poważnie - mają w sobie coś szczególnie niepokojącego. Coś z opowieści, które czyta się dzieciom przed snem, i tych szeptanych po zmroku w zimowe wieczory. Le Fanu tworzy klasyczne opowieści grozy z rodzaju ghost stories. Niepowtarzalnego klimatu nadają im często powielane schematy: nawiedzony dwór, upiorne nocne odgłosy, paranormalne zjawiska; a także dość staroświecki styl, powolność opowiadania, dbałość o szczegóły, jak i makabryczne opisy, których po dość stonowanym wstępie trudno się spodziewać. Duch pani Crowl to zbiór tekstów wydawanych w różnych latach, których wyboru dokonał sam M. R. James. To niewątpliwie prawdziwa uczta dla miłośników starego horroru. Znajdziemy tu typowe historie o duchach (Niezwykłe zajścia przy Aungier Street), nawiedzonych domostwach (Diabelski Dickon), irlandzkich elfach, goblinach, duchach zmarłych domowników pojawiających się pod postacią zwierząt (Biały kot z Drumgunniol). Wszystkie teksty urzekają stylem autora i jego niezwykłą pomysłowością. Niektóre były pisane językiem dość archaicznym (Duch pani Crowl), przez co jeszcze bardziej potęgują XIX-wieczną grozę! Gdybym miała wybierać... Diabelski Dickon zmroził mi krew w żyłach! Dosłownie. Nie było w nim nic wyjątkowego i niewiele różnił się od innych, a jednak dokładnie takie historie, jak ta, uwielbiam. Opisy lesistych terenów przylegających do tajemniczego dworu, mur obrośnięty bluszczem i oczy szaleńca wpatrujące się w nas z oddali. I ta końcówka...


Opowieści Le Fanu o irlandzkich duchach, zmorach i mrocznych starych domostwach są jak bajania, których słucha się po zmroku, podczas gdy w ciemnych kątach za naszymi plecami czają się najstraszniejsze strachy. Ja nie przepadam za klasycznymi ghost stories, bo mimo że ta niematerialna, duchowa część rzeczywistości pociąga mnie niezwykle, to same duchy nie są w stanie mnie wystraszyć. Co innego zjawiska nietypowe, atmosfera ciemnych komnat, kroki na schodach, dziwne stwory przebiegające drogę. Koty też. Dlatego wieczory z Le Fanu były niesamowite! Może trochę zabrakło mi jakiegoś większego smaczku, ale jako klasyka wypada doskonale. I jeszcze te ilustracje. 


Le Fanu pojawi się również w nowym cyklu - Przestrzenie grozy, który rusza na blogu od stycznia 2015 r.





-------------------------------------------------------------- stopka ------------------------------------------------------------------


Duch pani Crowl
Joseph Sheridan Le Fanu
Wydawnictwo C&T
Rok wyd. 2013
s. 220

Wg mojej skali: 4,5/5
 

Książka przeczytana w ramach wyzwań:
KLUCZNIK (wstrząśnięte, niezmieszane)
52 KSIĄŻKI
(63)

Wcześniej na blogu:

      https://1.bp.blogspot.com/-LlOHrlscguE/Wb-E8wubcJI/AAAAAAAAOG8/0Oemzhaa55IqFh-zwo57FjOpimEydhs7ACLcBGAs/s200/img007.jpg  

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.