12.03.2014

Delikatność

Delikatność
David Foenkinos
Wydawnictwo Znak
Rok wyd.  2012
s. 208

"Nie poddawać się, co za dziwaczne określenie. Poddajemy się bez względu na wszystko. Na tym polega życie"


Nie przeczytałabym tej książki, gdyby nie film. Filmu również bym nie obejrzała, gdyby nie grali go w kinie znanym raczej z niszowych, alternatywnych produkcji. Nie lubię romansów. Nie lubię literatury kobiecej, ani obyczajowej. Za to paradoksalnie urzekają mnie francuskie komedie romantyczne. To chyba jedyna moja słabość tego typu. Ale nie będę tutaj pisać o filmie, choć po lekturze książki stwierdzam (uwaga na to, co teraz napiszę), że równie dobrze mogłabym na filmie poprzestać. Jest doskonałym odwzorowaniem fabuły i dialogów. Bardzo prostej, banalnej fabuły. Czy rzeczywiście taka jest Delikatność? Prosta i banalna?

Nie. Choć książka usilnie stara się pokazać nam z takiej właśnie strony. François zaczepia Nathalie na ulicy. Nieczęsto się zdarza, że ktoś zaczepia na ulicy nieznajomą dziewczynę, która wpadła mu w oko, i zaprasza do kawiarni. Nieczęsto ta dziewczyna zaproszenie w ogóle przyjmuje. Ona przyjęła, a on zaczepił. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Idealny związek, idealne życie. Aż pewnego dnia François wpada pod samochód i umiera. Przykre, ale tak naprawdę dopiero od tego momentu książka nabiera dla mnie znaczenia.

Pewnie. Zawsze wolałam dramaty od przesłodzonych historii. Ale ból Nathalie jest taki autentyczny, bliski, jakby nie do pokonania. Dziewczyna wraca do pracy, choć nikomu nie udaje się wyrwać jej z tego zamkniętego, otępiałego stanu. Aż pewnego dnia pojawia się Markus. W zasadzie nie pojawia się. Pracuje tam od dawna. Zupełnie przeciętny, nieatrakcyjny, niemal niewidzialny. Inny niż François. Wszystko jest od teraz inne niż wcześniej i potrzeba dużo delikatności, wyczucia, czasem kilku zbiegów okoliczności, by w żyłach tak kruchej, złamanej istoty, jaką jest Nathalie, znów popłynęła krew. Choć dla mnie nie jest to historia tylko o Nathalie...

Niestety, styl Foenkinosa mnie nie przekonuje. Jego lekkość i prostota czyni Delikatność przeciętnym kobiecym czytadłem. Naprawdę żałuję, że to piszę, bo niektóre zdania tutaj bardzo błyszczą, a cały zamysł był wystarczająco dobry. Może nie jest aż tak źle. Może to te lekkie francuskie pióro. Może taka powinna być taka książka. Ja poprzestanę na filmie. Film 10/10. Zwłaszcza końcówka.

Wg mojej skali 5/10.


Książka przeczytana w ramach wyzwań:
  GRUNT TO OKŁADKA (kobieta)
POD HASŁEM (bez spacji)

Wcześniej na blogu:

        https://2.bp.blogspot.com/-jolGJEdPCd4/WQBM8AIB3tI/AAAAAAAAN9M/z_jUEEs8J10RE1G6-7c5c_9xipXEhp-1QCLcB/s1600/513626-352x500.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.