28.11.2015

Białystok. Biała siła, czarna pamięć

"Jakie swastyki? Żadnych nie widziała.
Po kwadransie kończy spotkanie. Nie zamówiła nawet herbaty.

Bo, jak uważa, są okoliczności, gdy z braku zaufania 
nie spożywa się wspólnie posiłku."

To będzie taki białostocki miks. Kibole, Żydzi, disco polo grane w podlaskich stodołach, swastyki na murach żydowskich cmentarzy, wojna o stadion, White Power, in vitro, hostia, w której znaleziono fragment ludzkiego serca, esperanto, uchodźcy, skini, podpalenia, tory, na których ginęły żydowskie dzieci, brak tolerancji, brak zrozumienia, brak patrzenia historycznej prawdzie prosto w oczy. Kącki nie wylicza, Kącki siedzi w środku każdego zagadnienia i trzyma się pazurami, by nikt go stamtąd nie przepędził. Jego reportaż o Białymstoku, to również opowieść o zaściankowej mentalności Podlasia ("discopolowego zagłębia"), o zbrodniach wojennych, których dopuścili się Polacy, o Holokauście, lecz przede wszystkim o  nietolerancji, o fałszywym pojęciu wielokulturowości, ale i zaślepieniu ideologicznym, politycznym, czy też wyznaniowym. Strasznie dużo wstydliwych miejsc mieści w sobie ten Białystok, a Kącki gorliwie je odkopuje, zrywa opakowanie wierzchnie, chce nam wszystko pokazać! Warto pamiętać, że Białystok to nie tylko... książka o Białymstoku. Nie jest to żadnego rodzaju przewodnik po mieście, ni zlepek ciekawych anegdot z życia mieszkańców. To poważny, odpowiednio dopracowany, cechujący się doskonałą literacką narracją, a przede wszystkim prawdziwie polski — reportaż. Mocny i bezpretensjonalny.

Wszystko zaczyna się od Łap, przez które biegnie trasa kolejowa z Warszawy do Białegostoku. To tędy w czasie wojny wywożono Żydów do Treblinki. Wielu rodowitych Białostocczan nie zdaje sobie dziś sprawy, że przed wojną Białystok był miastem żydowskim. Spacerując po Białymstoku nie znajdziemy śladów żydowskich zabytków. Żydowskie cmentarze zostały zakopane, zdewastowane, a bitwy o ewentualne pomniki kończyły się zwykle fiaskiem. Daje się za to odczuć silne przejawy rasizmu i antysemityzmu. Już w latach dziewięćdziesiątych aktywnie działały grupy skinów, a porachunki kiboli, czy grup neofaszystowskich były na porządku dziennym. W czasie uroczystości upamiętniających likwidację białostockiego getta w całym mieście pojawiły się swastyki. Normą były też prześladowania czeczeńskich, czy hinduskich uchodźców (podpalenia, zaczepki, pobicia). Mówi się o Białymstoku, że jest miastem wielu kultur. Kącki zauważa, że Białystok ma raczej problem z tożsamością. Nie przyznaje się do swoich żydowskich korzeni; mimo że otwarty na mniejszości kulturowe i religijne, pozwalał na ich jawny ucisk. Białostocki (w ogóle podlaski) folklor zawdzięczający swój koloryt naleciałościom białoruskim i ukraińskim, swój gust oparł na pewnego rodzaju kiczu oraz zamiłowaniu do muzyki discopolowej. W cieniu licznych podlaskich dyskotek, które dla ich właścicieli były kopalniami pieniędzy, zrodziła się mafia. I tu już powinnam powiedzieć: stop, bo najlepiej jak sami poczytacie o tych wspomnianych i przemilczanych stronach Białegostoku. Sami zapuśćcie się na te nasze wschodnie tereny, odwiedźcie zapadłe podlaskie wioski, przejdźcie się po białostockich Plantach i koniecznie zajrzyjcie pod powłoczkę. To tam Marcin Kącki będzie Waszym najlepszym przewodnikiem.

Wg mojej skali 5/5

Białystok. Biała siła, czarna pamięć
Marcin Kącki
Wydawnictwo Czarne
Rok wyd. 2015
s. 288


Książka przeczytana w ramach wyzwań:
104 KSIĄŻKI
(61)
  

Wcześniej na blogu:

        https://2.bp.blogspot.com/-jolGJEdPCd4/WQBM8AIB3tI/AAAAAAAAN9M/z_jUEEs8J10RE1G6-7c5c_9xipXEhp-1QCLcB/s1600/513626-352x500.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.