23.09.2015

Bellevue

"przez chwilę niemal pragnęłam
być taka jak oni, siedzieć na wózku 
albo chociaż tak rażąco nie odstawać"

Najpierw te wózki inwalidzkie. Zaplątane kończyny, niezrozumiały bełkot, ślina ściekająca po brodach. Strach i wstręt. Później te wszystkie trudne spojrzenia. Ona ma zdrowe nogi, zdrowe ręce, zapomniała, że jej ciało mogłoby zachowywać się jeszcze normalniej. Mogłaby się wyprostować i mierzyć ze światem. Nie po to jednak przyjechała do Bellevue, by ich kalectwo stało się jej wyższością. Ma im tylko mechanicznie podawać ręce, karmić, wycierać usta. Potem wróci do swojego świata na Słowacji, do swojego chłopaka, do swojego młodego, zdrowego życia. Nie musi wstydzić się, że je ma. To oni są niepełnosprawni, to oni są przykuci do swoich łóżek, słabości, niedołęstwa i braku nadziei. Oni wiszą na podnośnikach i śmierdzą moczem.

Co więc dzieje się z tą zwyczajną dziewczyną, która przyjechała do Marsylii, aby pracować przez lato w ośrodku dla niepełnosprawnych? Z pozoru wszystko wydaje się być w porządku. Blanka spędza czas z nowymi znajomymi, wyleguje się na plaży i zwiedza okolicę. Ale ten ośrodek Bellevue coś w niej porusza. Ciągły kontakt z chorymi, z ich fizyczną niesprawnością powoduje, że Blanka, która dotąd nie akceptowała własnej cielesności, zaczyna obsesyjnie obawiać się, że skończy tak jak ci wszyscy pacjenci, że przestanie kontrolować własne ciało. Ale ten strach jest tylko początkiem. W umyśle Blanki pojawiają się dawne demony, z którymi zmagała się jeszcze przed wyjazdem. Depresja, nieumiejętność poradzenia sobie z samą sobą, problemy wieku dorastania i brak samoakceptacji.

"gdybym mogła, chodziłabym kanałami,
wszelkie kontakty międzyludzkie sprawiają mi trudność,
są dosłownie wyczerpujące, no i te wszystkie czynności,
przy których ktoś mógłby mnie zobaczyć,
w życiu nie tańczyłam"

Ciężki temat – depresja. Temat, którego po Bellevue wcale się nie spodziewałam. Książka autorstwa słowackiej pisarki, Ivany początku wydaje się młodzieżową, wakacyjną lekturą. Nawet forma przypomina zapiski nastolatki; pisane jednym tchem, wszystko po przecinku, bez kropek. A jednak to pisarstwo bardzo ambitne i... dobitne. Chociaż muszę przyznać, że nie zapowiadało tak solidnego psychologicznego stadium! Bellevue przeraża, porusza, nie pozostawia obojętnym. Z pewnością nie jest powieścią rozrywkową. Jest raczej trudne, nerwowe, niepokojące i może nieźle nas rozstroić. Czyli wszystko to, co lubię.

Wg mojej skali 4,5/5

Bellevue









Wcześniej na blogu:

      https://1.bp.blogspot.com/-LlOHrlscguE/Wb-E8wubcJI/AAAAAAAAOG8/0Oemzhaa55IqFh-zwo57FjOpimEydhs7ACLcBGAs/s200/img007.jpg  

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.