17.01.2014

Podróż na Alaskę

Podróż na Alaskę
Bora Ćosić
Wydawnictwo Czarne
Rok wyd. 2008
s. 158

"Dzisiaj wszystko jest rozdarte, moi państwo, 
tyle że w Serbii widać to wyraźniej"

Wraz z Borą Ćosić nie udajemy się na Alaskę. Warto zaznaczyć to na wstępie, choć gdy przyjrzymy się uważniej okładce, dostrzeżemy na zdjęciu Hotel Balkan. Gdzie na Alasce znajdziemy tak sugestywną nazwę dla hotelu? To na "Alaskę życia" wybieramy się z autorem tej książki. Na Bałkany. Do Chorwacji i Serbii, czyli na tereny byłej Jugosławii. Do krajów jego młodości. Krajów biednych, zapomnianych, niemal... zakończonych. 

W podróż po nieistniejących już na mapie ziemiach dzieciństwa, Bora Ćosić (wybitny intelektualista i pisarz; studiował także filozofię) udaje się wraz z żoną Lidiją Klasić. Odwiedzić (dziesięć lat po wojnie domowej) kraje, które odbiły się głęboko w ich duszach. Przywołać wspomnienia, spotkać starych przyjaciół. Usiąść w ulubionych kawiarniach i zapomnieć o tym wiecznym rozerwaniu, o serbsko-chorwackich zatargach. Kolizji starego świata z nowymi wyobrażeniami, którym daleko do ideału. Tak, to podróż sentymentalna. Autor wspomina dawnych poetów, aktorów teatralnych, reżyserów, ludzi związanych z kulturą - całą tę jugosłowiańską bohemę, do której sam należał. Z której nie zostało w zasadzie nic. Tak jak i z dawnej Jugosławii...

"Twój błąd polega na tym, iż chodząc po Zagrzebiu, 
myślisz, że wpadniesz na Marcela Prousta. Zapamiętaj sobie: tu Prousta nie ma!"
Matko Peić, chorwacki prozaik i historyk sztuki

Najpierw Chorwacja. Mnóstwo śmieci, ale też historia, ludzie, dom Lidiji. A potem droga do Bośni. Minarety w bośniackich miastach i wsiach. Brud. Brak gustu. Brak perspektyw. "Przytłoczona i zamknięta w sobie jest cała ziemia bośniacka". Starzy Bośniacy przesiadują w cieniu z kieliszkami słabej rakii. Zapytani o drogę mieszkańcy Sarajewa, nie potrafią określić w jakiej dzielnicy znajduje się jakaś ulica, jakby sami nie wiedzieli gdzie są. A jednak życie artystyczne i kulturalne kwitnie w tym mieście na tyle, by Ćosić uznał: "ten naród będzie żył". Następnie udają się w stronę Serbii. Do Belgradu i "depresyjnej duszy jego mieszkańców". Tam wszystko sprawia wrażenie, jakby się skończyło. Zero ewoluowania. Nawet nowa moda przypomina starą, a wyprzedaże kradzionych rzeczy są na porządku dziennym. To właśnie Serbii poświęca autor najwięcej miejsca w książce.

Dawni serbscy przyjaciele autora nie przychodzą na spotkania. Niektórzy po prostu już nie żyją, inni odcięli się zupełnie od nurtu życia, niektórym ciążą jego chorwackie korzenie. Ćosić bowiem urodził się w Chorwacji, ale w wieku 5 lat przeniósł się z rodzicami do Belgradu. Dopiero w czasie wojny domowej wyemigrował do Berlina. To ta wojna, ten konflikt serbsko-chorwacki, u wielu z jego znajomych - artystów, pisarzy, historyków, których w przeszłości bardzo poważał, zmieniły nastawienie. Ba, zupełnie ich zmieniły. "W Zagrzebiu ludzie może już wiedzą, na czym stoją, w Belgradzie nadal nie".

Podróż na Alaskę to opowieść bolesna, melancholijna i raczej przygnębiająca. To specyficzny dziennik podróży, a jest to podróż mentalna, okraszona historią i pełna zadumy. Trzeba na chwilę przystanąć, by pojąć wartość tej lektury. Ta specyficzna proza przeznaczona jest raczej dla mniejszego grona czytelników. Mi odpowiada, bo lubię opowieści z Bałkanów, a wspomnienia stamtąd zazwyczaj są dość ponure i ciężkie. I przede wszystkim głębokie. 

Wg mojej skali 6/10.

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

Wcześniej na blogu:

        https://2.bp.blogspot.com/-jolGJEdPCd4/WQBM8AIB3tI/AAAAAAAAN9M/z_jUEEs8J10RE1G6-7c5c_9xipXEhp-1QCLcB/s1600/513626-352x500.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.