22.10.2013

Kolor magii

Kolor magii
Terry Pratchett
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Rok wyd. 2001
s. 202

Pierwsze, co chciałam napisać, to głośne wyznanie typu: nigdy nie lubiłam fantasy, co raczej powinno brzmieć: nigdy nie CZYTAŁAM fantasy. A jeśli mam być drobiazgowa: nigdy nie czytałam Pratchetta i wielkie szczęście, że postanowiłam postawić go na swojej drodze.


To pierwsza książka z serii Świata Dysku. Książka fenomenalna! Błyskotliwa, dowcipna, wciągająca i nie do podrobienia. Stylem przypomina Gaimana, choć jest bardziej pogodna i przyjemnie bajkowa. Nic w niej nie drażni. Do tego można ją niezwykle szybko połknąć.

Niedoszły mag – Rincewind, który zna tylko jedno zaklęcie, będąc raczej nieskorym do przygód, a łasym na pieniądze, napotyka na swojej drodze turystę z innego lądu – dziwnego człowieczka imieniem Dwukwiat oraz jego chodzący bagaż. Dostaje nietypowe (i dobrze płatne) zadanie towarzyszenia turyście w zwiedzaniu swojego kraju. Rincewind i Dwukwiat stają się uczestnikami przeróżnych, zwykle niebezpiecznych przygód. A to wszystko dzieje się na przedziwnym Dysku – płaskim odpowiedniku ziemi wspartej na dwóch słoniach stojących na żółwiu A'Tuinie, który płynie przez kosmos. Czysta magia.

Wg mojej skali: 10/10 (w dziedzinie fantastyki).

Wcześniej na blogu:

        https://2.bp.blogspot.com/-jolGJEdPCd4/WQBM8AIB3tI/AAAAAAAAN9M/z_jUEEs8J10RE1G6-7c5c_9xipXEhp-1QCLcB/s1600/513626-352x500.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.