03.05.2015

Motory rewolucji

"— Oj, Baszszar, Baszszar! — dzieci skandują imię prezydenta,
skacząc po przyczepie. Te większe, dziesięcioletnie, obok nich pięciolatki (...) 
Schodzą się ze wszystkich stron, grają w łapki i wołają razem: 
— Oj, Baszszar, Baszszar! Chcemy, żebyś zdechł, chcemy, żebyś zdechł, 
chcemy, żebyś zdechł! Zdechł! Zdechł!"

To nie jest takie proste. Grzegorz Szymanik, rocznik '85. Mój rocznik. Syria, Ukraina, Białoruś. Miejsca, w których nawołują do walk. W których szykują koktajle mołotowa, by zaraz je rzucić i pobiec na oślep za tłumem. Nie wiem, co bardziej przeraża — to, że mój rówieśnik w ogóle pojawiał się w tych niebezpiecznych miejscach, tzw. punktach zapalnych, żywych motorach napędzających rewolucję, czy to, że rozmawiał z ludźmi będącymi tymi żywymi motorami. I potrafił zniknąć. Zostawić miejsce dla nich. Jego dystans, prawdziwa bezstronność i pewna pokora wciąż mnie zdumiewają, a przecież czytałam wiele dobrych reportaży. Lepszych. W Motorach rewolucji jest coś więcej. Jest pomysł, jest zwięzłość, jest reporterska inteligencja, która pozwoliła wyłuszczyć detale, o jakich czasem się nie pisze. Wystarczyło dać im głos. Dać głos ludziom z Majdanu, ludziom z Odessy, pozwolić mówić Białorusinom. Lont był już zapalony i nikt nie chciał go gasić. A Szymanik to po prostu opisał.

Motory rewolucji liczą sobie zaledwie 184 strony, a przenosimy się wraz z nimi na walczącą Ukrainę, do Egiptu, do Syrii. Najdziwniejsze jest to, że ta zwięzła forma nie pozostawia palącego niedosytu. A przecież te rozmowy zostają rozpoczynane jakby w biegu, jakby za chwilę mówiący do nas rewolucjonista miał zamiar chwycić broń i biec na barykady. I pewnie tak było. Zdania są urywane, prawdziwe, bezpośrednie, a autor czuwa nad nimi, żeby nie rwały duszy, stara się trzymać je w ryzach, opowiadać wraz z nimi, dyskretnie wtrącać między wypowiedzi kawałki historii. A jednak już na wstępie wstrzymujemy oddech. To o Ukrainie. O Majdanie, Euromajdanie i Antymajdanie. Nie wiemy, gdzie schować wzrok, gdy pisze o przekonaniach, które każą chwytać za broń. "Spalimy was! — woła ktoś pod budynkiem". To o ludziach, którzy nie chcą tylko patrzeć co dzieje się w ich kraju. To o ludziach, którzy rozgrzewają swoje maszyny (dosłownie!), aby jechać na rewolucję. Ludzie zaangażowani. Miejscowi bohaterowie. Ahmed podczas demonstracji w Egipcie stracił wzrok. "Ludzie maszerują z transparentem: Teraz wszyscy jesteśmy Twoimi oczami, Ahmedzie". Wstrzymuję oddech. To już kolejny raz.

W nocie edytorskiej widnieje informacja, że większość tekstów z Motorów rewolucji była już publikowana (m.in. w Dużym Formacie). Być może stąd to szczelne zamknięcie w czysto reporterskim przekazie i dlatego brakuje książce jakiegoś rozmachu. Mi to nie przeszkadza. Tu dzieje się coś innego. "— Strzelam cały czas — mówi Mykoła (...) Strzelam w okno, bo na czwartym piętrze widzę wystający z okna karabin. Strzelam, żeby wystraszyć. Moja broń jest traumatyczna, na plastikowe kule. Strzelam, bo godzinę wcześniej ktoś umarł tuż przy mnie. Strzelam, bo jestem zły z powodu tych śmierci. Jestem wściekły". I choć książka Szymanika to nie tylko demonstracje, zamieszki, protesty, opowieści o tym, jak syryjscy chłopcy za sprzedane pomidory i papryczki kupili broń, ale także cicha zima na Białorusi, rozmowy o pozorach raju, o władzy — to nie ma w niej zwykłego dumania o niesprawiedliwości i krzywdzie, jakie niesie wojna. Jest w niej ruch, odwaga, cierpienie, które jest motorem do działania. Jestem pod wrażeniem tekstów Szymanika. A także jego dojrzałości, skromności, a przede wszystkim poszanowania dla sztuki prawdziwego reportażu. Wspomnę jeszcze, że przed lekturą tej książki podwójnie dałam się nabrać. Najpierw, sądząc, że to książka o motorach. I potem, gdy okazało się, że to rzeczywiście książka o motorach. I to jakich.

Wg mojej skali 4,5/5

Motory rewolucji
Grzegorz Szymanik
Wydawnictwo Czarne
Rok wyd. 2015
s. 184




Książka przeczytana w ramach wyzwań:
KLUCZNIK 2015 (debiut)
104 KSIĄŻKI
(29)

Wcześniej na blogu:

        https://2.bp.blogspot.com/-jolGJEdPCd4/WQBM8AIB3tI/AAAAAAAAN9M/z_jUEEs8J10RE1G6-7c5c_9xipXEhp-1QCLcB/s1600/513626-352x500.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.