19.02.2016

Pięciu nieudanych

"Nie potrafili niczego zrobić od początku do końca,
ale też wcale nie mieli na to ochoty."

Wybierając ten cytat pomyślałam, że to trochę tak jak ze mną i z moim blogowaniem. A potem uśmiechnęłam się do siebie. Rzeczywiście ostatnio świadomie zaniedbałam Przestrzenie na rzecz codzienności, która wysunęła się na pierwszy plan (bo remont, bo przeprowadzka, bo zmiana priorytetów). Przestrzenie to wciąż mały-wielki margines mojego świata, z którego to marginesu nie chcę ani rezygnować, ani go... przesuwać. No, może trochę stopniowo go zwężam. Ale każdy ma jakieś słabości i... "nieudania". Jedni mają wielkie dziury, przez które przelatuje złość, inni zagięcia, w których wciąż się gubią, a jeszcze inni są cali "istną katastrofą", ale i na to znajdują pozytywne wytłumaczenie. Dlatego i ja nie robię sobie wyrzutów, że bywam taka niesystematyczna i nieuporządkowana.

Włoska autorka i ilustratorka książek dla dzieci, Beatrice Alemagna, w swojej cudacznej i przewrotnej książeczce Pięciu nieudanych pokazuje, że wcale nie trzeba być idealnym, aby być szczęśliwym. Ponieważ ten, co stoi na głowie, dostrzega rzeczy, których nie widzą inni; za to ten, który wydaje się być cały felerny, doceni każdą najdrobniejszą rzez, którą zrobi dobrze. I takich pięciu nieudanych mieszka w nieudanym domu, co to w każdej chwili może się rozpaść. Tylko, czy im to jakoś przeszkadza? Na pytanie tajemniczego gościa, co robią w tym wielkim, nieudanym domu, odpowiedź jest jedna: "wszystko knocimy". Gdy gość — pan Idealny, przerażony tak niedoskonałym stanem rzeczy, postanawia pomóc nieudanym, szybko orientuje się, że ich wady uniemożliwiają stworzenie czegoś... idealnego. Jeszcze nie wie, że każdy z nich dostrzega w swoich wadach i felerach unikalny sposób na życie.

Trudno traktować Pięciu nieudanych tak do cna dosłownie. Bo jeśli traktować, to można by pomyśleć, że skoro każda nasza wada może stać się zaletą, to po co nad sobą pracować i po co starać się zmienić na lepsze — wygodniej żyć z przekonaniem, że "i tak wszystko knocę". Ale chyba nie o takie nieudanie chodziło autorce. Są defekty, których nie da się naprawić, a które trzeba zaakceptować i poprzez nie tworzyć swój wyjątkowy świat. Popatrzcie na te niewydarzone postaci z obrazków! Choć podziurawione, niekształtne, sflaczałe i przygrube, są bardzo urocze i zabawne! Podoba mi się technika ilustratorki. Obrazki rysowane zwyczajną kredką wyglądają jak niedokończone, a niektóre jak powklejane. Przypominają dziecięce obrazki ze zniekształconymi figurami, proporcjami i źle dobranymi kolorami. A przecież są piękne i wyjątkowe!






Wg mojej skali 5/5

Pięciu nieudanych
Beatrice Alemagna
Wydawnictwo Dwie Siostry
Rok wyd. 2015
s. 36


Książka przeczytana w ramach wyzwań:
82 KSIĄŻKI (8)
   

Wcześniej na blogu:

        https://2.bp.blogspot.com/-jolGJEdPCd4/WQBM8AIB3tI/AAAAAAAAN9M/z_jUEEs8J10RE1G6-7c5c_9xipXEhp-1QCLcB/s1600/513626-352x500.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.