26.02.2015

Stos 02/2015


W tamtym miesiącu stos pojawił się dość późno, dlatego w tym postanowiłam przedstawić go jeszcze przed podsumowaniem lutego, które opublikuję w niedzielę, 1 marca. Może nie uwierzycie, ale to jeden z tych bardziej wyjątkowych stosów... 

Od dołu:
1. Mariusz Urbanek, Genialni. Lwowska szkoła matematyczna — środowisko akademickie i naukowe zawsze mnie w pewien sposób pociągało, choć sama, z niemałym żalem, zrezygnowałam z dalszego rozwijania tzw. kariery naukowej. Fascynuje mnie to dawne, XIX-wieczne, nieco idealistyczne i trochę przestarzałe traktowanie nauki. Pewnie chętniej przeczytałabym o Szkole lwowsko-warszawskiej niż o matematycznej, ale klimat wydaje się być ten sam, więc z wielkim entuzjazmem przyjęłam pojawienie się Genialnych.

2. James Scott, Bez litości — nie do końca rozumiem, co zatrzymywało mnie przy tym tytule, za każdym razem, gdy go gdzieś widziałam. Niezła okładka, kilka przychylnych recenzji. I chyba jeszcze coś, choć nie do końcu umiem sobie to teraz uświadomić.

3. Sharon Bolton, Mroczne przypływy Tamizy — zakup aż nazbyt oczywisty. Kto bywa u mnie już od dłuższego czasu, wie, że uwielbiam S. J. Bolton i w dziedzinie kryminału nie znalazłam jeszcze lepszej autorki (może nawet i autora?). Jej Ulubione rzeczy powaliły mnie na kolana doskonałością postaci i zawiłością historii. Co dla mnie istotne — Bolton pisze kryminały literackie. Dużo w nich jakiejś przelotnej, nienachalnej metafizyki. Mroczne przypływy to czwarty wydany w Polsce kryminał Bolton. Mam go również w oryginale, z UK, trochę już podczytany.

4. Colin Thubron, Za Murem. Podróż po Chinach — uwaga, uwaga! Mój drugi egzemplarz recenzencki z Wydawnictwa Czarne. Książka wybrana i już napoczęta. Mogę także zdradzić, że WYŚMIENITA! Thubron pisze z lekkością, choć bardzo ambtnie. Recenzja niebawem!

5. Jamil Ahmad, Wędrowny sokół — przyciąga okładka, przyciąga tytuł... Przyciągają tereny Pakistanu, Iranu i Afganistanu, i tajemniczy wędrowiec. Jestem już w trakcie lektury i zachwycam się baśniowością stylu i surowością plemiennych realiów.

6. Jurij Andruchowycz, Tajemnica — tak naprawdę, to dopiero ostatnio przeczytana Moscoviada przypomniała mi o zaległościach, jakie mam w czytaniu książek Andruchowycza. Stąd Tajemnica. Enigmatyczny wywiad z samym autorem (zresztą, nie wiadomo kto z kim tu rozmawia). Moje uwielbienie dla Andruchowycza ani trochę nie słabnie.


To już cały stos. Może nie tak rosły, jak poprzednie, ale bardzo zmyślnie dobrany i każdy tytuł wzbudza we mnie podejrzaną ekscytację. Może Was czymś z tego zarażę? :)



Informuję, że wszystkie dotychczasowe stosy 
(ale także comiesięczne wpisy, CYKLE itd.) 
znajdziecie w jednym miejscu, w zakładce MOJA PRZESTRZEŃ.


Wcześniej na blogu:

        https://2.bp.blogspot.com/-jolGJEdPCd4/WQBM8AIB3tI/AAAAAAAAN9M/z_jUEEs8J10RE1G6-7c5c_9xipXEhp-1QCLcB/s1600/513626-352x500.jpg

A w odwiedziny chodzę do:

Wyzwanie czytelnicze 2017

Obsługiwane przez usługę Blogger.